środa, 20 marca 2013

Bombonierka - sklep z niezwykłymi cukierkami.

W samym sercu krakowskiego Kazimierza znajduje się mały sklepik, który podbił moje serce. Na tle otaczającej nas szarości wyróżnia się nie tylko różowym kolorem ale przede wszystkim duszą, jaką władają w niego właściciele: Pani Ela i Pan Zygmunt. Utrzymany w starodawnej stylistyce powstał z miłości do cukierków ale też do ludzi. Sprowadzane z Gdańska, Olsztyna czy Wrocławia cukierki z  tradycyjnych, polskich manufaktur, są starannie selekcjonowane przez Panią Elę i pięknie opakowane w cudne pudełeczka. Mogą stać się kompozycją własną - dla tych niezdecydowanych. Dla codziennego przechodnia - chwilą relaksu w oczekiwaniu na spóźniający się autobus. Dla zakochanych - formą wyrażenia miłości. Z okazji i bez, w pudełeczku, czy foli, z wstążkami różnej maści - tak pięknie opakowanych cukierków oraz szerokiego wyboru różnych smaków nie spotkałam nigdzie. Żelki z zawartością 16% soku stały się moim ulubionym łakociem i chociaż można przebierać w smakach: truskawkowym, jabłkowym, pomarańczowym, jagodowym to jednak arbuzowy zawojował mój język. "Pomarańczowa czekolada rozpuszczalna jest jak Twoje usta kiedy je całuje" - skwitował mój mężczyzna popijając ją z kubka. Pudełeczko bombonierki wypełnione po brzegi piankami było idealnym imieninowym prezentem dla mojego Taty. Kosz łakoci przygotowany przez Panią Elę rozweselił nie jedną bliską mi osobę, której podarowałam jego zawartość. Sama spędziłam w Bombonierce na Dietla 45 bardzo miłe popołudnie, wśród słodkości, życzliwości, historii z przeszłości oraz cukierkowego czary - mary. Pani Ela na do widzenia podarowała mi piękne, różowe pudełko z pięcioma słodkimi migdałami. Każdy migdał to jedno pomyślane przeze mnie życzenie - tak podarowana wróżba,  przez niezwykłą osobę  - musi się spełnić. Zapraszam Was do tego magicznego miejsca bo rzadko można spotkać takie miejsce i takich ludzi na codziennej ścieżce smaków.

















5 komentarzy:

  1. Złocisza za jedną piankę? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadłam jagodową bo wyglądała jak Smerf :) Warta każdej kalorii!

      Usuń
  2. Mhmm... mieć taki sklepik ;) tylko dla siebie oczywiście ;)
    Super :)
    pozdr
    p.

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam sie z Patyska ,ceny sa nie do przyjecia,widocznie chodzi tylko o pasje,o kupujacych juz nie....a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co nie zgodzę się z Tobą. Przede wszystkim w Bombonierce można skomponować paczuszkę na każdą kieszeń. Po drugie mówimy tu o ręcznie robionych słodkościach, pięknie opakowanych, za które wolę zapłacić więcej, wspomóc lokalny biznes i sprawić komuś przyjemność czymś wyjątkowym a nie ptasim mleczkiem za 4 zł.

      Usuń