wtorek, 2 kwietnia 2013

Randka w Hamsa humus & Happiness Izraeli restaurant


Hamsa humus & Happiness Izraeli restaurant okazało się bardzo orzeźwiającym miejscem. Zupełnie niepodobnym do klimatu ulicy Szerokiej. Pierwsze co poczułam po wejściu do lokalu to słońce na twarzy. I chociaż był to marcowy wieczór, w Hamsie było jasno, cudownie błękitnie, ze ścian patrzyły na mnie twarze ludzi a z głośników wydobywała się współczesna arabska muzyka.

Ania: A skoro o muzyce mowa, to powiedz, co ci w duszy grało podczas kolacji w Hamsa?

Wojtek: Z głośników wydobywały się bardzo ciekawe brzmienia, inpirujące, relaksujące dzwięki. Idealnie dopasowane do klimatu miejsca. Mało jest resteuracji w których muzyka jest doskonale wpleciona w klimat danego miejsca. W Hamsa wszystko ze sobą współgrało. Powiem Ci, że głupio mi było poprosić kelnera o zgranie tych dzwięków ale przy następnej wizycie napewno to zrobie. Muzyka, muzyka a co powiesz o obsłudze w Hamsa ?

Ania: Taka, jak ten lokal. Swobodna, wesoła. Podobało mi się, że dostaliśmy lekcje wymowy poszczególnych nazw z menu. Człowiek uczy się na każdym kroku. Najbardziej smakował mi Humus. Podany w miseczkach tworzących razem logo tego miejsca czyli „Rękę Fatimy” chroniącą przed „złym okiem” na pewno uchroniła kucharza bo Zestaw Meze dla 2 osób za 29 zł, który skomponowaliśmy z: Lebneh z za’atarem – Kulki dojrzałego lebneh obtoczone w za’atarze i marynowanej oliwie z dodatkiem ziół, Klasyczny Humus z ciecierzycy, pasty sezamowej, cytryny i czosnku oraz Najpopularniejszy w Izraelu dip z pomidorów, papryki i cebuli - uwiódł moje podniebienie zupełnie jak Twoje orzechowe oczy, którym nie mogę się oprzeć.

Wojtek: Skoro o oczach mowa to też miałem problem żeby je oderwać od Ciebie... Każde  kolejne danie, które mieliśmy okazje spróbować było świetnym uzupełnieniem tego wieczoru. Hamsa jest moim zdaniem idealnym miejscem na każdą okazje. Luźna atmosfera, świetny klimat i te zupy. Cały czas chciałem skosztować Twojej. Kolejny raz złapałem się na tym że nie można być uprzedzonym do pewnych potraw, tylko należy je spróbować bo potem okazuje się, że człowiek się nimi cały czas zajada ze smakiem.

Ania: Tak, moja cytrynowa zupa z kurczaka była przepyszna! Za to Twoja Izraelska pomidorowa z ciecierzycą bardzo rozgrzewała. Nie zamieniła bym się jednak z Tobą! Kuchnia izraelska jest bardzo aromatyczna. W każdym jej kęsie można znaleźć radość, wyrazistość. Twoja bliskowschodnia polędwica wołowa ukryta w Baharat była jak bomba - Hahaha. Jagnięcina duszona w słodko-pikantnym sosie z dodatkiem moreli, kardamonu, cynamonu z kuksusem z rodzynkami zstąpił mi i danie główne i deser - uuuuuwielbiam tak! Czy jako facet nie pogubiłeś się trochę w tej eksplozji smaku i aromatu?

Wojtek: Przyznaje bez bicia, że tak. Wszystkie te dania były ciekawie i intensywnie przyprawione. Teraz wiem że kuchnia izraelska to wiele aromatów dużo ciekawych wcześniej nie odkrytych smaków. Napewno dopisuje ją do mojej listy ulubionych. Powiem Ci że jestem mile zaskoczony wielkościami porcji w Hamsa. Są bardzo duże i jak wybierasz się z drugą osobą to działa na plus bo można popróbować co druga osoba ma na talerzu tak jak to robiłem Tobie, a spokojnie wychodzi się w pełni najedzonym i jeszcze można zabrać na wynos.


Właśnie tego się obawiałam wybierając miejsce na moją randkę, że kubki smakowe faceta nie ogarną tej nadmiaru rozkoszy. W końcu wszystkie wiemy, że mężczyźni są zero - jedynkowi ;) a to my, kobiety ogarniamy cały chaos wszechświata podając go w przyswajalnej formie. Tego wieczoru wszystkie emocje współgrały ze sobą: i te smakowe i te kulinarne. 









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz