piątek, 31 maja 2013

Warsztaty dla dzieci w Ikea Targówek

Wspólnie z IKEA Targowek, przygotowałam kulinarne warsztaty dla najmłodszych. W dniach 31.05 oraz 1-2.06 w godzinach 10:00 i 11:00 Wasze dzieci będą mogły wyczarować pyszne, kanapkowe smakołyki. 

Dziś pierwszy dzień warsztatów kulinarnych dla dzieci, ktore prowadzę. Staram sie im w zabawny sposób, na talerzu przemycic rzodkiewke, kielki, szczypiorek, oliwki, truskawki, winogrona. Zobaczcie sami co z tego wyszło :)













środa, 29 maja 2013

Powrót do przeszłości. Edo sushi.

Edo było pierwszą restauracją w Krakowie, w której jadłam sushi. Było to podczas jednego z babskich wieczorów, które - podobnie jak EDO - przetrwały do dziś. I muszę Wam powiedzieć, że mimo przeprowadzonego remontu, czułam się jak bohater "Powrotu do przeszłości" - było tak samo smacznie jak pamiętałam. 
 
Smak pozostał ten sam, ale wyobraźnia suszi mastera mocno wybiegła w przyszłość. To, co zaserwował rozbudziło kulinarną wyobraźnię a na pewno kubki smakowe. Podobną przygodę przeżyłam w jednym z krakowskich sushi, o którym kiedyś pisałam. Po tamtej wizycie myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy ani nikt nie przygotuje podobnych wariacji. Myliłam się. Artur - Suszi Master jest absolutnie genialny - zarówno pod względem serwowanych dań, jak również rozmowy.
 
Nie powiem Wam nazw, ponieważ prawie wszystko co było zaserwowane opierało się o moje życzenia: tradycyjnie na ostro, słodko, ostro-słodko, kwaśno, w tempurze, z łososiem, krewetką, sosem teriyaki, z ikrą i bez, smażonym węgorzem, maślaną. Pojawił się też klasyk czyli California Roll. Nie żałuję również, że zaglądnęłam do karty bo moje zaskoczenie było naprawdę miłe. Sezonowe sushi. Tak, to możecie między innymi znaleźć w karcie. A sezon mamy na co? Na szparagi. Więc w moim sushi znalazły się właśnie one. Wyborne!! Z tatarem z tuńczyka i szparagiem, w tempurze z sosem sezamowym (36 zł) mmmmmmm!!! Co z świetny pomysł! Brawo Edo za poziom kreatywności, mam nadzieję, że pozycja sezonowego sushi zostanie na dłużej, bo nie mogę się doczekać co mnie zaskoczy w kolejnych miesiącach. Świetne było również sushi z marynowaną wołowiną i rukolą - totalnie moje smaki, pięknie podana, duża porcja. A na deser wersja z truskawką i melonem, bez ryby czy mięsa, orzeźwiająca i słodka zapowiedź lata.
 
Jeżeli ktoś z Was twierdzi, że nie lubi sushi to musi wybrać się do EDO. Nie tylko dlatego, że mają świetną kuchnię azjatycką w bliźniaczym EDO FUSION. Przede wszystkim dlatego, że ten, kto nie jest do sushi przekonany lub z innych powodów nie może go jeść (np: ciążowych) powinien zdać się na suszi mastera. Bo sushi to przede wszystkim ryż gotowany specjalną techniką a dodatki do niego mogą być przeróżne. A on jest od tego aby powiedzieć mu o swoich obawach i złych przeżyciach, dać się zaskoczyć, ponieść wyobraźni i próbować, próbować, próbować.







Kurczak w sosie pomarańczowym z limonką na białym winie i pistacjami

Danie, które podałam do zupy kokosowej, a które pachnie kuchnią azjatycką. Pojawił się w nim dziki ryż, limonka, chili i oczywiście pomarańcza.

Składniki:

- sok z 1 pomarańczy (bez pestek)
- 2 ząbki czosnku
- 1 papryczka chili
- 1 cebulka dymka
- starty korzeń imbiru ok 2 cm
- 1 łodyga trawy cytrynowej
- sok z 1 limonki
- 1/3 szklanki białego wina
- 2 łyżki brązowego cukru
- 1 opakowanie dzikiego ryżu
- 2 piersi z kurczaka
- sezam (opcjonalnie)


Przygotowanie:

Na patelni smażę pokrojonego w paski kurczaka otoczonego w sezamie dosłownie 2 minuty. Odstawiam. Na tej samej patelni podsmażam cebulkę dymkę, czosnek, papryczkę chili i imbir. Dodaję startą trawę cytrynową, którą wcześniej obrałam ze zdrewniałych liści. Wlewam sok z pomarańczy, limonki i wino - dokładnie mieszam. Czekam aż wino odparuje i dodaję łyżeczkę mąki ziemniaczanej aby sos zgęstniał. Dorzucam kurczaka i duszę w sosie przez kilka minut aż będzie miękki. Pistacje kroję na drobne kawałki i posypuje nimi kurczaka na talerzu. Podaję z dzikim ryżem. 

Czy w Waszych kromkach mieszka kukułka?

Jeżeli jesteś zainteresowany warsztatami mogę zrobić je w Twoim przedszkolu, szkole, firmie, domu lub... u mnie w pracowni. Zapraszam do kontaktu: office@abite.pl lub 606-19-72-72




poniedziałek, 27 maja 2013

Przegrzebki na szpinaku i chorizo

Pierwszy z przepisów, które miałam okazję poznać podczas warsztatów z Twojkucharz.plUwielbiam przegrzebki ( znane również jako Małże Św. Jakuba) więc tym bardziej się cieszę, że wiem jak je przygotować. Zachęcam Was do spróbowania, to genialna przystawka.

Składniki:

- 3 przegrzebki
- liście szpinaku
- sok z 1/2 cytryny
- 1 ząbek czosnku
- kiełbasa chorizo
- sól, pieprz
- masło klarowane



Przygotowanie:

Na rozgrzane masło wrzucam przegrzebki. Smażę około 2-3 minut aż zmienią kolor na białe. Po drugiej minucie dodaję chorizo i również smażę. Szpinak myję, czosnek kroję w plastry. Przysmażam go na oliwie z oliwek razem ze szpinakiem. Ważne: nie przelewajcie szpinaku gorącą wodą, wsadźcie go do garnka, przykryjcie i gotujcie przez chwilę aż nabierze aromatu od czosnku. Pod koniec smażenia przegrzebków skrapiam je sokiem z cytryny, solę i pieprze. 

Warsztaty z twojkucharz.pl

Sobotnie warsztaty kulinarne zawojowały moje kubki smakowe. Dużo fantastycznego jedzenia, nowych, nie odkrytych przepisów, a przede wszystkim fantastyczni ludzie. Podpatrywanie mistrzów w akcji jest bezcenne, a było kogo podglądać: Fabrice Boulahouache - niekwestionowany mistrz deserów, czarodziej i poskramiacz czekolady oraz Miguel Moreira - król owoców morza.
Całość spinał Bartek Płócienniak, który dbał również o to, by do potraw było podane odpowiednie wino. Klimat warsztatów: bezcenny, było tak jak lubię: bez zadęcia, rywalizacji, przechwałek. W morzu armat fotograficznych, ja i mój iphone trochę paliliśmy się ze wstydu ale jak stwierdziła Ania z Jedzenie jest piękne "pomysł na bloga a'la dokument sprawia, że jest on bardziej interesujący". Aniu - dziękuję. Niemniej jednak mój mężczyzna wyszukał już dla mnie obiektyw do iphone więc następnym razem Was zaskoczę :)

Najsprawniej poszła nam zupa rybna - zanim dopadł nas kuchenny chaos i zew wina. Pomijając palącą się patelnię moją i Bartka, która popsuła nam niecne szyki zjedzenia rybki na śniadanie ( Bartek tak ładnie ją wy - filetował) - zupa całkiem nieźle się prezentowała. Podzieliła potem los pozostałych i została zmiksowana przez Miguela w jednym garze ale finalnie, z dużą ilością cytryny i świeżej kolendry, królowała! 

Przegrzebki były świetne i wdzięczne do fotografowania. Ja czekałam z niecierpliwością na deser, trochę dlatego, że jestem fanką Fabrice - znam jego słodkości bo towarzyszą nam od kilku lat na wszystkich imprezach okolicznościowych. Tort weselny mojej przyjaciółki czy w kształcie konsoli dj'a dla mojego przyszłego męża - przeszły już do historii. Trochę dlatego, że szukam przepisu na finał BlogerChef i miałam nadzieję na podpatrzenie trików mistrza. 

Czas płyną nieubłaganie, zawsze tak jest, kiedy człowiek spędza czas w tak zacnym gronie. Niemniej jednak fotorelacje oddają zarówno klimat spotkania, jak i smaczność potraw. Będzie Wam ślinka ciekła! 




















Piękne fotki z armat możecie obejrzeć na blogu Smaczne Ujęcie 



Na blogu Ostryga


Blogu Bartka przepisy.com


oraz pozostałych uczestników warsztatów: