czwartek, 27 czerwca 2013

Mistrz i ... Yellow Dog

O tym, jak wielkie kulinarne wrażenie zrobił na mnie Yellow Dog, mogliście przeczytać jakiś czas temu. Każda osoba, która była tam od tego czasu wraca do mnie z przeróżnymi odczuciami ale z jedną tezą: nigdzie w Krakowie nie ma drugiego, podobnego miejsca. Z nieukrywaną przyjemnością wybrałam się na degustację nowego, letniego menu, które zadomowiło się w Yellow Dog. Pierwsze wrażenie? Piasek pod nogami, szum oceanu i zapach owoców morza. 


Wakacje. W Yellow Dog wakacje w pełni. Można to odczuć nie tylko w lekkości dań jakie są propozycją na najbliższe miesiące. Yellow Dog się rozmnaża!! Trójmiasto niech szykuje się na prawdziwy, kulinarny odlot bo od poniedziałku nadjeżdża Yellow Dog'owy Pop Up Box, którego znajdziecie na największym festiwalu w Gdyni. Fani Tika Masala mogą być spokojni, wraca ona do karty w Krakowie a podczas Open Air, będziecie mogli skosztować moich ulubionych policzków wołowych w hoisin, wieprzowiny w jabłkowym curry i oczywiście wyżej wymienionej Tika Masala. Gdynia, Gdynią ale upalny lipiec w Sopocie powstanie box ostrygowy (od 10 do końca lata). Już Wam zazdroszczę tych wariacji na temat ostryg z tabasco i limonką. 



Jednak serce Yellow Dog pozostaje w krakowskiej kuchni, a w niej prawdziwa ekstaza: świeże ostrygi, wołowina, puree z kiwi i sos rybny (37 zł) - zdecydowanie najlepsza pozycja nowej karty! Dla amatorów kraba, wreszcie w jakiejś sensownej cenie bo za 36 zł - chili krab. Uzbrójcie się w cierpliwość bo dłubaniny w krabowych szczypcach trochę jest, niemniej jednak zabawa na całego. Żeby nie było Wam zbyt łatwo się zdecydować, kolejna zwariowanie smaczna pozycja to Montu (15 zł) czyli buła na parze (aby Wam zobrazować) z wołowiną z solanki, piklowane ogórki i hosin lub w wersji wegetariańksiej. Najnowsza, kulinarna moda zawędrowała na talerze w YD prosto z ulic Nowego Jorku. Mnie bardzo zasmakował kalmar z bananem (25 zł) - czarne danie bo zabarwione tuszem, fantastycznie połączyło nie tylko smaki ale też tekstury obu składników. 

Nie mogłam sobie odmówić sernika z zielonej herbaty z konfiturą hibiskusową, którą wreszcie zabrałam ze sobą do domu (25 zł za słoiczek). I mimo fantastycznego żelu z beaujolais, mazi waniliowo-imbirowej, pieprzu seczuańskiego i palmier (16 zł) to nadal on rządzi na liście moich ulubionych słodkości. Zaraz po nim i tarcie miso, wpasowały się lody z ziaren tonka,  z tajską bazylią, plastrem miodu i timuru (15 zł) - z powodu niezapomnianego smaku dzieciństwa. Dlaczego? Sami skosztujcie. 

Trisno - właściciel i Szef Kuchni - przeszedł samego siebie tworząc nie tyle kolejną sezonową kartę ale jak dla mnie - prawdziwe dzieło sztuki. Przychodząc tam, czuje się jakbym odwiedzała galerię, w której wystawiono nowe prace Mistrza. Z jednej strony zaskakujące, z drugiej - zaspakajające oczekiwania, bo niczego innego nie spodziewacie się po Mistrzu jak właśnie tej doskonałości. 



Kochamy 3 City!


1 komentarz:

  1. Witamy. Konkurs na Bloga Miesiąca Czerwca już się rozpoczął! Prosimy o dodanie baneru na stronę ;-) [Baner dostępny na naszej stronie www.blogmiesiaca.blogspot.com] Życzymy powodzenia!

    OdpowiedzUsuń