czwartek, 4 lipca 2013

Roti Roti

Już wiem, kogo obwiniać za przywłaszczenie sobie całego słońca. Roti Roti. Było dokładnie takie, jakiego się spodziewałam. Smaczne, kolorowe, słoneczne. Lokal odwiedziłam w jeden z tych pochmurnych, zimnych dni i kiedy zobaczyłam otaczający mnie turkus, róż, pomarańcz i żółte Mango Lassi (12 zł) pomyślałam...to tu spędzę wakacje. 


Lubię podróżować. Zaraz po gotowaniu jest to moja największa pasja. Co rok staram się wyjechać na krótki urlop, jednak w tym zapowiada się ona zdecydowanie za późno. Dlatego cieszy mnie, że kiedy odwiedzam jakąś restaurację w Krakowie, to mogę odbyć w niej małą wycieczkę kulinarną w egzotyczne zakątki jakiegoś kraju. Takie jest właśnie Roti Roti. Nie spodziewajcie się ekskluzywnego wystroju. Odniosłam wrażenie, że panuje tam kontrolowany chaos, mieszanka stylów i kolorów ale wszystko składa się na jedno: kuchnię indyjską. 

Menu jest krótkie. Za to konkretne i dopasowane do każdego podniebienia. Co to oznacza? Również pozycje wegetariańskie, mniej pikantne oraz grillowane. Jest też sporo dodatków typu: Roti (4 zł) - Ciemne pieczywo z oryginalnej indyjskiej mąki. Nie zawiera tłuszczu. Paratha ( 3 zł) - Jasne pieczywo z mąki pszennej, smażone na wolnym ogniu. Puri ( 4 zł) - Pszenne placuszki smażone na głębokim oleju, oraz ryż.  Ja zdecydowałam się spróbować Roti oraz Puri ponieważ bardzo lubię tego rodzaju jedzenie. Zdziwiło mnie, że nie zostały podane z sosami, musiałam poprosić o nie extra. Były świeżo wypieczone, kruche i z ostrym sosem świetnie się komponowały. Taki zestaw mogła bym jeść codziennie. Zaintrygowała mnie Pakora (10 zł), którą zamówiłam na przystawkę. Są to Cebulki w cieście z besanu, smażone na głębokim tłuszczu, doprawione oryginalną masalą. Basanu to mąka z ciecierzycy, a oryginalna, indyjska Pakora jest robiona właśnie przy jej użyciu. Ma lekko słodkawy smak. Zaskoczyło mnie, że nie czuć bardzo cebuli, więc jeżeli ktoś z Was nie wyobraża sobie, jak można ze smakiem zjadać cebulę to koniecznie musi spróbować tego dania. Chicken Achari (15 zł) - Grillowany kurczak marynowany w piklach mango i chilli z sosem z czerwonej cebuli i sałaty lodowej, zawinięty w roti był bardzo wyrazisty. Musicie pamiętać, że kuchnia ta jest bardzo obfita w przyprawy. W jednym daniu możecie wyczuć kilkanaście naraz. Przez masalę ma charakterystyczny smak a to wszystko składa się na bardzo intensywny aromat. Można to doskonale wyczuć w Lamb Bhuna Ghosht ( 25 zł) - Baranina marynowana w masali o mocnej nucie kminu gotowana w sosie curry. I chociaż jestem zdecydowanie mięsożerna, to nie odmówiłam sobie spróbowania wegetariańskich propozycji: Baigan Masala (15 zł) czyli bakłażan podsmażany z ziemniakami oraz  Paneer Palak (16 zł) - kawałki białego sera podsmażane i gotowane w sosie ze świeżego szpinaku. Porcje są duże, dlatego jeżeli zdecydujecie się na takie szaleństwo to warto przyjść głodnym. Ja zdecydowanie polecam pozycje mięsne i maślane sosy. Warto zaglądnąć tam w porze lunchowej od poniedziałku do piątku bo w cenie 15-25 zł lokal oferuje parę rozwiązań na każdą kieszeń.   

Bardzo podobało mi się to, że do dań używane są przyprawy i składniki, które odzwierciedlają kuchnię indyjską. Ktoś zadaje sobie trud, aby w serwowanych daniach można było skosztować prawdziwego smaku Indii i to jest godne podziwu w Roti Roti. 


2 komentarze:

  1. uwielbiam kuchnię indyjską, umrę chyba z głodu po przeczytaniu Twojego posta ;-D

    http://sierotkamarysiawkuchni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie umieraj, chodźmy razem jeeeeść! :)

      Usuń