sobota, 19 października 2013

Pasja. Carioca Snack Bar.

To miejsce idealne jest do odwiedzenia właśnie dziś. Kiedy pogoda zachęca do wyjścia na zewnątrz i odkrywania na kulinarnej mapie Krakowa nowości. Na szczególne podkreślenie zasługuje tu słowo NOWOŚCI ponieważ Carioca Snack Bar jest jedynym reprezentantem kuchni brazylijskiej w Krakowie. A przynajmniej było do zeszłej soboty kiedy to odwiedziłam ten malutki lokalik z pozytywną energią i zachłannością kulinarna. 

Pisze zachłannością - bo jak udało mi się ustalić zagryzając w między czasie specjały z kuchni Pani Izabelli - właścicielki, która razem z synem prowadzi ten lokal - Brazylia to kraj, w którym zakochała się cała rodzina. Czerpią z niej wiadrami, z kultury, obyczajów ale przede wszystkim smaku i zapachu. Ściany lokalu zdobią zdjęcia z prywatnej kolekcji, na których widać nie tylko piękne widoki ale również egzotyczne owoce i warzywa. 

Kiedy tam jesteście zapytajcie o genezę powstania tego snack baru. Pani Iza i Filip zasypią Was opowieściami, z których ja wywnioskowałam jedno: żeby zadać sobie tyle trudu aby prowadzić tak egzotyczną kuchnię, starając się za wszelką cenę utrzymać smak, posiłkując się produktami, które da się wywieźć z Brazylii, szukając zamienników, które nigdy nie oddadzą takiego smaku, jak w samej Brazylii i nie idąc na kompromisy w niektórych daniach, mimo posiadania wielkiej chęci przygotowania ich - trzeba mieć pasję. Słowo nadużywane w dzisiejszych czasach, słowo, za którym zazwyczaj stoi kolorowy Fan Page i nic więcej, tu w Carioca Snack Bar nabiera zupełnie innego znaczenia. 

Powiem szczerze, nie znam się na kuchni brazylijskiej. Nie miałam okazji być w tamtym zakątku świata chociaż mogę się pochwalić przeróżnymi podróżami. Wszystko co jadłam i piłam było dla mnie nowością. Mnie smakowało bardzo! Najbardziej coxinha z krewetkami (7,90) - strasznie sycąca i Hoka wieprzowa (9,90). Kawał ciasta z zapiekanym w środku mięsem. Nie mam bladego pojęcia jak się robi to ciasto i z jakiej mąki ale było fajne! Jak na snack bar przystało nie spodziewajcie się małej ilości kalorii w daniach chyba, że skosztujecie soku z  Acai - 150 ml (4,90). Mnie smakował wybornie! Trochę jego smak kojarzył mi się z siemieniem lnianym...porównam tak żeby oddać Wam klimat tego napoju. Ja piłam bez cukru ale dowiedziałam się, że w Brazylii wszystkie napoje zalewane są słodzikiem. Miałam okazję go spróbować w soku z owoców Caju czyli nerkowca. Zdecydowanie wolę wersję nie słodką ale moja druga połowa pierwszego soku nie była w stanie przełknąć za to drugi po dosłodzeniu - znikł w trzy sekundy. Uwieńczeniem była brazylijska trufla. O matko jakie to jest pyszne. Słodkie, czekoladowe, o konsystencji ziemniaczka cukierniczego - coś genialnego! Co jeszcze zjecie w Carioca? Pastel, Feijoada, Empadinha. Dziwne nazwy? Ha! Bo wszystko w tym miejscu jest właśnie takie. Do próbowania, do odkrywania całkiem nowych smaków i zapachów, do odnalezienia w sobie małego odkrywcy i rozwinięcia horyzontów. Nie bójcie się zapytać! Poznacie historie i skład każdej potrawy zanim ją skosztujecie. 

I mogłabym napisać, że lokal jest mały i ma tylko jeden stolik a siedzenie przy ladzie jest niewygodne. Mogłabym też skrytykować, że pozycji w karcie jest mało, zdjęcie nie mają większego formatu i nie są bardziej podkolorowane. Nie zrobię tego, bo to są jakieś bzdury, które wypowiedziane zabijają ziarenko pasji zasadzone na ulicy Starowiślnej 6. W zamian powiem Wam, idźcie tam - w tygodniu na śniadanie od 7:00 i lunch a w weekend od 11:30 rozkoszujcie się rozmową z prawdziwymi pasjonatami kuchni brazylijskiej, smakiem i energią, które pokochacie. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz