czwartek, 24 października 2013

Wesele w trzeciej odsłonie: tort - podstawa udanego przyjęcia.

Jak już Wam wspominałam wcześniej, jedną z gwiazd wieczoru jest tort. Stanowi punkt programu, kosztuje niemało (zazwyczaj), czasami jest ohydny (w 90% przypadków) i ciężko jest dostać namiar na kogoś, na kogo zawsze - podkreślam ZAWSZE - możecie liczyć w tym temacie. No cóż, mam to szczęście, że znam kogoś takiego i podzielę się z Wami namiarem :)

Fabrice.  Fabrice Boulahouache. Nie pytajcie mnie jak czyta się jego nazwisko - nie mam bladego pojęcia, mimo tego, że torty od niego towarzyszą mi od lat co najmniej pięciu. Zamawialiśmy je głównie na urodziny, w zeszłym roku pałaszowany był na ślubie mojej przyjaciółki. Za każdym razem to inne niebo w gębie chociaż akurat te zamawiane przeze mnie mają jedną cechę wspólną: chrupiący spód czekoladowy. 

Tym razem na degustacji spotkaliśmy się na Konfederackiej 44. Fabrice zaserwował nam dwie propozycje ale szczerze mówiąc nie pamiętam tej drugiej bo TA rozwaliła system. Mus z białej i mlecznej czekolady z zatopionymi w całości mrożonymi malinami a to wszystko na kruchym spodzie. Tort znikł na weselu w całości. Ustawiały się kolejki po dokładkę. Wyglądał przepięknie: trzy piętrowy, z fantazyjnie ręcznie (sic!) wyrzeźbioną czekoladą - Fabric zrobił nam naprawdę wielką niespodziankę nie tylko samym tortem ale również tym, że osobiście go pokroił i podał gościom. 

Jeżeli szukacie sprawdzonego źródła to właśnie Go Wam daję. Możecie dzwonić lub pisać, podawajcie zawsze, że macie kontakt od A BITE TO EAT i rozkoszujcie się tortami z pod ręki Fabrice Boulahouache! 

Zamówienia: gastrofabrice@gmail.com 










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz