sobota, 12 października 2013

Z miłości do jedzenia, z szacunku do tradycji. Restauracja Tradycyja.

Chodzę sobie tak i chodzę po tych restauracjach i muszę przyznać, że lubię czasami zjeść w takich, które są kombajnem. Są one idealne na typowe kaprysy kobiet: kiedy Ty chcesz zjeść "nie wiem co ale włoskie" a On schabowego. Restauracja Tradycyja jest idealnym miejscem właśnie na takie dni. 

Polsko - włoskie połączenie wydawać by się mogło dziwnym rozwiązaniem a  sama nazwa - sugerować nieco skostniałą kuchnię. Nic bardziej mylnego. Miejsce, w którym położona jest restauracja to historyczna Kamienica Pinocińska. Nazwa kamienicy pochodzi od jednego z jej najznamienitszych właścicieli – pochodzącego z Włoch Hieronima Pinocciego. W XVII wieku wsławił się on swoją działalnością publiczną – jako burmistrz Krakowa – oraz kulturalną – jako redaktor „Merkuriusza Polskiego Ordynaryjnego”, pierwszej w naszym kraju gazety drukowanej. 

Jako rodowita Krakowianka doceniam każde miejsce, które nawiązuje do korzeni. Fascynuje mnie gastronomiczna historia Krakowa i żałuję, że dziś niewiele jest miejsc, które do niej nawiązują. Sam wystrój tej restauracji jest przytulny, wiele się w niej dzieje, dla mnie ciut za dużo. Nie jest on nachalny, więc nie odciąga uwagi od tego, po co tu przychodzimy: jedzenia. Na szczęście w ośmiu salach każdy znajdzie miejsce dla siebie, które pozwoli mu się zrelaksować nad menu.

Osobiście lubię miejsca z konsekwencją, którą można odnaleźć w karcie, zwłaszcza wtedy, kiedy moje podniebienie samo nie wie czego chce. I nagle olśnienie! Na przystawkę poproszę bruschette z pomidorami i szynką parmeńską   (16 zł) i wątróbkę drobiową z jabłkiem (17 zł). Spałaszowałam obie z przyjemnością, bo nie tylko wątróbka była świetnie skomponowana z jabłkami ale wszystko pięknie podane, coś czego brakuje mi w wielu restauracjach. 

Moją uwagę przyciągnęła wkładka menu jesiennego, w której można znaleźć smakołyki z polskich lasów czyli aromatyczny krem z grzybów leśnych w czarce chlebowej z łazankami (17 zł). Zapach tej zupy był nieziemski. Uwielbiam też czarki chlebowe, zawsze obgryzam chrupiącą przykrywkę. Sama nie wiem, który z krajów bardziej przypadł mi do smaku: Tradycyjna toskańska zupa pomidorowa (16 zł) czy polski klasyk. Nie każcie mi wybierać. Na uwagę zasługują dania z pieca opalanego drewnem. Uwielbiam zapach tego pieca, a propozycje w menu są bardzo kuszące. 

Idąc dalej, moją uwagę zwróciła: Saltimbocca a la Romana czyli eskalopki cielęce na tagliatelle z pomidorkami cherry i sosem pesto (42 zł) oraz Polędwica wołowa z sosem truflowym i pieczonymi ziemniakami (54 zł). I pomimo pieczonego swojskiego schabu z sosem śliwkowym aromatyzowanym śliwowicą (32 zł), dwie pierwsze propozycje zdecydowanie wygrały. Na talerzu pojawiła się feeria barw i smaków. Jak dla mnie polędwica za bardzo utopiona w sosie, wolę, kiedy jest on gdzieś obok i mogę go dozować w takiej ilości, na jaką mam ochotę, co kompletnie nie ujęło smakowi całego dania. Eskalopki kruche i soczyste, idealnie omaszczone tłuszczem wytworzonym z mięsa podczas pieczenia. 

Restauracja Tradycyja pogodziła nasze odmienne tego dnia smaki i najedzeni, z uśmiechem opuściliśmy lokal. Żałuję, że nie miałam miejsca na deser ale obiecuję, że wrócę i napiszę, czy warto wybrać się na Tiramisu, którego od jakiegoś czasu poszukuję w Krakowie. 


















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz