środa, 22 stycznia 2014

Przysmak małopolski: A niech to gęś kopnie!

Urodziłam się i przez większość swojego życia mieszkam w Małopolsce. Zadziwiające jest dla mnie to, jak mało odkryta jest ona dla mnie. Zwłaszcza od strony kulinarnej. Po znalezieniu zeszytu z przepisami mojej prababci Anny, postanowiłam podróżować szlakiem nie tylko jej przepisów ale wszystkich przysmaków jakie możemy dostać w Małopolsce. 

Gęsina była dla mnie zupełnie nowym odkryciem. Owszem, nie był mi obcy pasztet z gęsi i nawet kiedy miałam 3 lata moją przyjaciółką była gęś Tasia. Tak, tak prawdziwa gęś, która mieszkała u Babci w Czchowie. Przyznam jednak, że jako przysmak przygotowywany głównie na święto św. Marcina - był mi obcy. Do czasu kiedy moja Mama nie przygotowała jej na urodziny Taty. 

Pieczona w całości, z chrupiącą skórką, o którą walczyliśmy na widelce z bratem, delikatnym mięsem szybko podbiła moje serce. Zanim podam Wam przepis mamy, dodam, że ostatnio wpadła mi w ręce (jak się dobrze poszpera i zaangażuje rodzinę, to naprawdę cuda można wygrzebać), książka kulinarna "Jak gotować - praktyczny podręcznik kucharstwa" Marii Disslowej z 1930 roku. Była ona wówczas dyrektorką Szkoły Gospodarstwa Domowego w Lwowie a książka przez nią napisana zawiera 900 stron oraz kolorowe ilustracje! Pani Maria tak pisze o gęsinie: 

"Młode gęsi można piec jak kaczki, stare muszą być marynowane. Oczyszczoną i wypatroszoną gęś sparzyć wrzątkiem, obsuszyć i opalić nad spirytusem. Natrzeć wewnątrz i zewnątrz solą i imbirem. Gdy gęś jest niezbyt tłusta, naszpikować ją gęsto słoniną. Starą gęś zamarynować na kilka dni, gęsto naszpikować słoniną i dusić w rondlu pod pokrywą."

A przepis mojej Mamy jest taki:

Gęś dokładnie wyjemy odrywamy tłuszcz (świetnie nadaje się to zup i sosów)  nacieramy solą pieprzem  wewnątrz i na zewnątrz zostawiamy na około 2 godziny w chłodnym miejscu. Obieramy jabłka, usuwany gniazda nasienne, obtaczamy w majeranku i wkładamy do gęsi. Dobrze upychamy, zszywamy lub używamy do tego celu szpilki. Wkładamy do nagrzanego piekarnika do 220 stopni C i pieczemy. Jak się zrumieni zmniejszamy temperaturę do 180 stopni C i dalej pieczemy około 2 godzin- 2,5 godzin ( zależy od wielkości) przewracając od czasu do  czasu polewając powstałym sosem pod koniec pieczenia obsypujemy majerankiem. 


Do Gęsi możemy zrobić sos: 

Odbierz troszkę sosu z pod gęsi około 1/3 szklanki. Dodaj do rondelka małą marchewkę, ząbek czosnku, cebule, kawałek selera, sól i biały pieprz. Podsmaż, dodaj majeranek, sos balsamiczny do smaku, zmiksuj w blenderze. Dodaj łyżkę śmietany przypraw solą i pieprzem do smaku.



Ja i Tasia :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz