niedziela, 12 stycznia 2014

Trattoria Soprano.

To miejsce pamiętam jeszcze ze studiów. Ukrywałyśmy się w nim z moją przyjaciółką Anią żeby zapomnieć o całym świecie i skupić się na sobie. Wtedy nie zwracałyśmy uwagi na wnętrze i jedzenie, będąc zbyt zajęte naszymi sprawami. Trochę nas bolało, że przy romantycznie ukrytych po restauracji stolikach siedzą zakochane pary, a my w czeluściach piwnicy, zazwyczaj nad pizzą lub deserem rozprawiamy o złamanych sercach. Trattoria Soprano na ulicy św. Anny, patronki małżeństw, zawsze kojarzyła mi się ż miejscem dla zakochanych. 

Tym razem było inaczej. To ja zajęłam stolik przy witrynie, w której za każdym razem przechodząc ulicą Anny oglądałam sylwetki szczęśliwych par. Lubię włoskie restauracje o tej porze. Jest w nich ciepło i przytulnie, pachną drewnem z pieca a nic bardziej nie pobudza mojego apetytu niż właśnie taki zapach.

Zamówiliśmy z Małżem moim ukochanym, przystawki, bo to jego podniebienie towarzyszyło mi wiernie w witrynie dla zakochanych. Tatar z łososia (24 zł) delikatne, nieco ekscentrycznie podane bo na plastrach zielonego ogórka i z chipsami ziemniaczanymi ale całość z kremowym serkiem prezentowała się bardzo smacznie i taka też była ta przystawka. Mnie skusiła Bruschetta z szynką parmeńską, gorgonzolą i suszonymi pomidorami (19 zł). Duża, chrupiąca grzanka z klasyką smaku była wyśmienita a z lampką czerwonego wina wręcz idealna na sam początek wieczoru. 

Spodobał mi się też Krem z batatów z chorizo (9 zł) bo był słodkawy ale nie mdły i świetnie pasowało do niego chorizo. Zupa rybna (19 zł) wypełniona kawałkami ryb i owocami morza fajnie rozgrzewała. Drugie dania były spore i chociaż ja zamówiłam kolejną klasykę wieczoru: Ossobuco cielęce z risotto szafranowym (39 zł). Jednak danie to podbiło bardziej serce mojego Małża, który zachwycał się maślanym risotto pytając mnie raz po raz co to za przyprawa, że ono takie dobre i słusznym kawałkiem mięsa w pysznym sosie z obowiązkową zieloną pietruszką. Ja z nieukrywaną przyjemnością wymieniłam się z nim na Jagnięcinę z rozmarynem i kluseczkami (39 zł) podaną w lekkim sosie winnym. Lubię w tym daniu absolutnie wszystko od jagnięciny, przez rozmaryn po kluski zamiast ziemniaków. Delikatne i aromatyczne stworzyło dla mnie zestawu idealny razem ze wspomnianą wcześniej bruschetta i kremem z batatów. 

Czas nam zleciał w Trattoria Soprano miło i niepostrzeżenie. I wicie co się w tym miejscu nie zmieniło? Uczucie, że możesz zapomnieć o całym świecie i skupić się na sobie. 


1 komentarz:

  1. to moja ulubiona restauracja w Krakowie!

    OdpowiedzUsuń