czwartek, 30 stycznia 2014

Turek Pomoże od Kuchni i A BITE TO EAT na łowach!

Przyjechał do mnie Michał Turek, znany z radiowego programu Turek Pomoże od kuchni nadawanego w Gdańsku w radiu Plus. Michał zapuścił się w nasze strony aby poznać kulinarny Kraków i zjeść coś dobrego. Trzeba przyznać, że smakosz z niego wybitny! Dawno nie słyszałam, żeby ktoś tak opowiadał o jedzeniu jak On. Jak to kiedyś moim koledzy z radia mówili: "To jest właśnie magia radia". Mam nadzieję, że słuchacze na Pomorzu uruchomią swoja wyobraźnie i dzięki programowi Michała przyjadą do nas w najbliższym czasie bo przecież nie samą ryba człowiek żyje. ;-)

A jeśli nie rybą to na przykład jagnięciną z pysznym miętowym sosem, zrobioną na dodatek na otwartym grillu. Odwiedziliśmy z Michałem restauracje Grande Grill, o której opowiadałam Wam jakiś czas temu. Miejsce nietypowe wśród restauracji na Rynku Głównym, bo z magiczną altaną, w której możecie podglądać dzięki otwartej kuchni uwijającego się Szefa. Miejsce, które serwuje potrawy tylko z grilla, specjalizuje się w stekach, dziczyźnie, baraninie i jagnięcinie. Zabrałam tam Michała aby sam mógł stwierdzić, że na południu brylujemy w grillowaniu i naprawdę dobrym mięsiwie wypasanym na bieszczadzkich i nowotarskich łąkach.



Po obfitym posiłku nic tak nie dopełniło naszego dobrego samopoczucia jak wizyta w Słodkim Wierzynku. Miejsce niedawno otwarte - chociaż historią sięga 1364 roku. Kusi ręcznie robionymi pralinami, prawdziwą gorącą czekoladą i cudną stylizacją. Wszyscy znają historię najsłynniejszej krakowskiej restauracji "Wierzynek". Oparta na prestiżu i wyjątkowości wydanej w 1364 roku uczcie dla gości króla Kazimierza Wielkiego, zorganizowanej przez Mikołaja Wierzynka, dzisiaj, dzięki sklepowi i kawiarence Słodki Wierzynek, serwuje niepowtarzalne desery dla każdego krakowianina. 

Spotkaliśmy tam Jerzego Łukasika - Szefa Kuchni Słodkiego Wierzynka, pod którego czujnym okiem sztab ludzi pracuje tworząc małe dzieła sztuki. Opowiedział nam o tym jak powstaje pralina, podał przepis na domowe trufle i poczęstował filiżanką szczęścia - gęstą, gorącą i genialną czekoladą. 



Na koniec naszej wycieczki zaglądnęliśmy do punktu, który nieprzerwanie od dwudziestu trzech lat króluje na gastronomicznej mapie Krakowa - Kiełbasek z Niebieskiej Nyski. Miejsce obowiązkowe dla każdej osoby przyjeżdżającej do Grodu Kraka! Jadali tam najwięksi tego miasta i nie skłamię jeżeli powiem, że Panowie to prawdziwi celebryci bo znani są w całej Polsce. Ja osobiście nie znam osoby, która nie zjadła tam domowej roboty kiełbaski opalanej na prawdziwym drewnie z wielką bułą

Mam nadzieję, że Michał spędził miło czas, na pewno zabierze ze sobą parę kilogramów więcej ale zażył gościny krakowskiej w najlepszym wydaniu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz