piątek, 7 marca 2014

Piątek, piąteczek, piątunio.

Każdy z nas czeka na piątek. Zazwyczaj powód jest jeden: dla większości oznacza on koniec pracy i początek weekendowego szaleństwa. Dla mnie oznaczał ponowne spotkanie z kuchnią hiszpańską na dodatek okraszoną znakomitymi winami. Był to jeden z tych wieczorów, kiedy razem z Małżem mogliśmy wyjść na randkę i zrelaksować się przy bardzo dobrym jedzeniu. Po raz kolejny restauracja El Toro zaskoczyła mnie jakością serwowanych potraw. Każde jedno danie odkrywało przede mną zakamarki Hiszpanii, ciepłej, aromatycznej i takiej swobodnej. Dodatkowo otworzyła przed nami swoje piwnice, które jeszcze podczas mojej pierwszej wizyty były w remoncie. Dziś skrywają skrzynie pełne wina.

Powiem Wam, że taki wieczór jest naprawdę bezcenny. Nie wiem czy może być coś przyjemniejszego niż spędzenie dwóch godzin słuchając opowieści o winach, które dobierane są po kolei do każdego z dań jakie ląduje na Waszym talerzu. Można by rzec, że jest to perfekcyjne ukoronowanie dnia. 

Warto śledzić profil El Toro aby móc zapisać się na taką kolacje. Odbywa się ona w kameralnym gronie kilkunastu osób pod czujnym okiem Szefa Kuchni Marco. Menu i zdjęcia z tego cudnego wieczoru prezentuję Wam poniżej. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz