środa, 30 kwietnia 2014

Bałkanica - podróż po Bałkanach.

Na to zaproszenie czekałam bardzo długo. O Bałkanicy usłyszałam jeszcze przy okazji mojej wizyty w El Toro - restauracji hiszpańskiej. Obserwowaliśmy potem z Małżem jak w pocie czoła i trudu powstaje całkiem nowa, z śródziemnomorską bryzą, kuchnia, jakiej nie doświadczysz w Krakowie - Kuchnia Bałkańska. Sama restauracja mówi o sobie tak: 

"Tyle, ile regionów na Bałkanach, tyle ile Waszych wspomnień z wypraw, tyle ile gospodyń przygotowujących bałkańskie przysmaki w Sofii, Atenach, Skopje, Prisztinie, Tiranie, Podgoricy, Belgradzie, Sarajewie, Zagrzebiu, Lubljanie czy innych miastach regionu.... Tyle będzie interpretacji dań, które Wam prezentujemy. Ta interpretacja należy do BAŁKANICY i powstała we współpracy z przyjaciółmi z Kosowa i Zagrzebia. My zapraszamy Was w kulinarną podróż po całych Bałkanach !"

A ja Wam powiem, że miałam okazję bywać w Chorwacji przez dłuższy czas, będąc tam praktycznie co weekend, przy okazji mojej wielkiej pasji, jaką jest nurkowanie, a na którą dzisiaj mam czas tylko podczas urlopu. Poznałam wtedy smaki bałkańskie, historię opowiedzianą a przede wszystkim pokazaną przez Zrinkę - Chorwatke, fantastyczną osobę, która na co dzień mieszkała w Krakowie. Widziałam jakie zmiany przechodzi Chorwacja, jak z trzech sklepów wyrastają markety, prywatne noclegi zamieniane są na hotele. Jak staje się ona ulubionym, wakacyjnym miejscem Polaków. 

Wybrałam się do Sarajewa, gdzie uliczne jedzenie było jednym z bardziej eksperymentalnych doświadczeń kulinarnych w jakich brałam udział. Zjadłam owoce morza w Zagrzebiu popijając młodym winem. W Lubljanie piłam zimne piwko do kalamrów. Byłam na grandzie fig na Pag-u. Obejrzałam piękne Plitwickie Jeziora, zjechałam wszerz i wzdłuż Hvar, zajadałam się białym pieczywem na śnaidanie w porcie Makarska, spacerowałam po pięknym Dubrovniku racząc się tamtejszą kuchnią przy dźwiękach muzyki. Odwiedziłam Czarnogórę szlakiem Jamesa Bonda, jadłam romantyczną kolację w Podgoricy i uważam, że nie tylko piękne morze, góry i słońce ale przede wszystkim jedzenie i wino zasługuje na Waszą uwagę. 

 Te wszystkie wspomnienia obudziła we mnie wizyta w Bałkanicy. Menu krótkie i proste. Smaki nieskomplikowane ale aromatyczne i nietuzinkowe. Nie znajdziecie na talerzu "turystycznych" bałkańskich interpretacji a te właśnie domowe, z dużą ilością warzyw, fety i ziół. Lekkie, pyszne i podane na wesoło, bo to, co musicie wiedzieć o tym rejonie, że to bardzo przyjaźni ludzie, chętni by porozmawiać, zaprosić cię do domu, poczęstować winem lub Rakiją.  I taki jest też kelner - Igor. Uśmiechnięty, aż rwie się by przekazać ci swoją wiedzę, doświadczenia o tym, co na talerzu, co w jego domu, kulturze. 

Może dlatego nie wiesz nawet kiedy w Bałkanicy mija ci czas, kiedy "pęka" kolejny kieliszek wina i kiedy okazuje się, że masz za sobą połowę menu. Ostra CIORBA – gęsta, aromatyczna zupa (16 zł) z wołowiną, fasolką i pomidorami. Moja ukochana rybia JUHA (18 zł) na bazie świeżych pomidorów i SCAMPI – chorwackich krewetek. PLJESKAVICA (26 zł) - Bałkański przysmak z wołowiny z zapieczonym w środku serem KASZKAVAL podawany z sałatką z ziemniaków po bułgarsku, ĆEVAPČIĆI (26 zł) paluchy baranio – wołowe podane z siekaną cebulą, ostrą papryczką z frytkami (jak na Chorwacji) lub pieczywem - SCAMPI po Chorwacku na białym winie (36 zł) podane z ryżem. To wszystko niezwykle smaczne, niewyszukane, wakacyjne. Szaleństwem są lody chałwowe! Chałwy nie lubię, za lodami też nie szaleje ale te wylizałam do ostatniej łyżeczki. Nie da się opisać tego smaku, musicie sami spróbować.

Nie od parady piszę Wam właśnie dziś o tym miejscu. Tym, którzy na długi weekend wyjeżdżają w bałkańskie strony - zazdroszczę. Pozostałych zapraszam na Czystą 3 do Bałkanicy, żeby chociaż na chwilę poczuć śródziemnomorski klimat, słońce i radość życia jakie daje wizyta w tym miejscu!






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz