niedziela, 18 maja 2014

Duży Pokój.

Mój Małż ostatnio powiedział "poproszę do dużego pokoju". I nie było by w tym nic dziwnego, bo przecież wiele razy padało takie hasło pewnie u niejednego z Was drodzy czytelnicy, tylko tym razem zabrałam go na ulicę Izaaka 3 gdzie mieści się Restauracja Duży Pokój.

Spodobało mi się to, co właściciele zrobili z tym miejscem. Przyjemne, jasne, rustykalne wnętrze przełamane kilkoma nowoczesnymi akcentami. Niewielkie ale nie ciasne. Bar stylizowany na kuchnię dodaje uroku idealnie komponując się z pozostałą przestrzenią zagospodarowaną właśnie na duży pokój. Kilka sof, kredens, okrągły stół. Chce się w tym miejscu siedzieć, jeść, rozmawiać. Dużym zaskoczeniem było menu. Sądząc po wnętrzach spodziewałam się dań na miarę "Marchewki z Groszkiem", tymczasem królu kuchnia dań europejskich z akcentem na owoce morza. 

Zaczęliśmy od tego, co akurat polecał Szef Kuchni: Ślimaki w pomidorach koktajlowych pod kremowym sosem czosnkowo-pietruszkowym (22 zł), Mix grzanek Szefa 9 sztuk (28 zł). Ładnie podane, kolorowe dania. Na grzankach można było odnaleźć łososia, rukole, pomidory, mozzarellę, łososia, gorgonzolę i truskawkowy chutney. Ślimaki były bardzo dobrze przygotowane - delikatne i rozpływające się w ustach. Małż pierwszy raz miał z nimi do czynienia i był zachwycony. Ja wolę jednak podane w prostej formie czyli z masłem czosnkowym. Jak dla mnie pierzynka czosnkowa za bardzo je zdominowała, niemniej jednak były pyszne. Idąc za ciosem i polegając nadal na poleconych przez Szefa Kuchni daniach, wybraliśmy: zupę rybą A La Bouillabaisse (18 zł), zupę topioną Cioci Krysi z kurczakiem (12 zł), Kaczkę w sosie porto (38 zł) oraz Polędwice wołową przekładaną karczochami w sosie śmietanowo żubrówkowym (52 zł). 

Jak możecie wyczytać z recenzji poprzednich miejsc, jesteśmy fanami zup rybnych. Ta w "Dużym Pokoju" jako jedna z nielicznych, śmiało może konkurować z nasza ulubioną wersją podawaną w restauracji "Papryczki 5". Przede wszystkim kucharze nie żałują w niej owoców morza. Bulion jest aromatyczny, odrobinę pikantny, delikatny a cała zupa sycąca. Zdecydowanie nasz faworyt w tym miejscu. Nie znam Cioci Krysi z "Dużego Pokoju" ale jej zupa z serków topionych jest bardzo smaczna. Zaskoczyła mnie nieco konsystencja, moja zupa serowa jest gęściejsza i ma wyczuwalną strukturę. ta jest gładka i rzadka, co wcale nie umniejsza jej walorom smakowym.

Żeby Was nie zanudzać, odnośnie dan głównych muszę przyznać, że zarówno sos porto do delikatnej, idealnie zrobionej kaczki jak i sos żubrówkowy do polędwicy to mistrzostwo świata. Niby tak niewiele trzeba aby danie nabrało innego charakteru ale jak mawiają "diabeł tkwi w szczegółach"  a w tym przypadku w sosach!

Lubię kiedy miejsce nie jest nastawione tylko na turystów i wkłada w dania sporo pracy i wysiłku. Kiedy zarówno podanie jak i smak ma dla kucharzy znaczenie a dla właściciela stanowi jedną, spójną koncepcję. Fajnie, kiedy miejsce ma swój charakter, nie jest oczywiste, zaskakuje nas detalami. "Restauracja Duży Pokój" należy do tych, do których chce się wracać.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz