niedziela, 1 czerwca 2014

Najlepsza pizza w Krakowie: Papryczki 5!

O Papryczki 5 pisałam Wam zeszłej jesieni. Znaleźliśmy tam najlepszą zupę rybną, której póki co, nie przebiło żadne inne miejsce, w którym mieliśmy okazję jeść. I chociaż tym razem wstąpiliśmy tam w ramach poszukiwania najlepszej pizzy w Krakowie, to nie omieszkaliśmy skusić się na ten specjał. Nic się nie zmieniło. Nadal jest delikatna, esencjonalna i z dużą ilością owoców morza. To cieszy, kiedy wracasz do danego miejsca niespodziewanie i okazuje się, że jedzenie jest tak samo dobre jak wtedy, kiedy pisałam dla Was recenzję. 

Sama nie wiem czy to pech czy szczęście, że do Papryczki 5 przychodzimy zawsze kiedy jest brzydka pogoda. Ostatnio była to jesień, teraz pomimo końcówki maja pogoda nas nie rozpieszczała przez kilka ostatnich dni. I znów z przyjemnością siedzi się w tej restauracji, pełnej słońca, błękitnego nieba, ciepła i nieziemskich zapachów. 

Właściwie nie spodziewałam się niczego innego, jak tego, że pizza będzie dobra. Ciasto jest niezwykle delikatne, cienkie, wypalane w piecu opalanym drewnem i naprawdę smaczne. Świadczyć o tym może chociaż by fakt, że mój ukochany Małż zazwyczaj zostawia ranty a tu zjadł je niemal wszystkie - dla mnie to znak, że danie, a w tym wypadku pizza, jest dobra. Bo on chociaż zje wszystko (prawie) co mu się poda, to jednak jest trudniejszym klientem a co za tym idzie również krytykiem kulinarnym, niż na przykład ja. Jego skala oceny zamyka się w "pyszne" lub "nie będę tego jadł". Pizza firmowana nazwą Papryczki 5 z chorizo, grillowaną papryką, boczkiem, mozzarellą i ricotta (25 zł) zniknęła raz dwa. Wybór Małża okazał się trafny i jego zadowolona mina i brak rantów świadczył o tym, że uznaje to miejsce jako jedno z ulubionych jeżeli o pizze (i zupę Marsylską) chodzi. 

Ja natomiast zdecydowałam się na małe szaleństwo i zaufałam kelnerowi, który polecił mi pizze sezonową: ze szparagami, białą mozzarellą i szynką parmeńską, posypaną migdałami (25 zł). I chociaż wszystkie składniki uwielbiam w innym zestawieniu kulinarnym, tak przed pizza miałam małe opory. Akurat ja też przepadam za pizzą klasyczną, najlepiej ostrą, z małą ilością składników, polaną dużą ilością oliwy z oliwek. Dlatego lubię miejsca, które zmuszają mnie do eksperymentów i całe szczęście, że w Papryczki 5 pod tymi eksperymentami podpisuje się nie tylko Szef Kuchni ale też fantastyczna obsługa, która potrafi zachęcić do ich wypróbowania. 

fot. Papryczki 5

Na pizze ze szparagami musicie się koniecznie udać póki jest na nie sezon. Niezwykle delikatna ale wyrazista. Wszystko się na niej zgadza. Szynka dodaje mocnego akcentu, mozzarella sprawia, że jest kremowa a chrupiące szparagi przełamują jej delikatny smak. Przy okazji możecie spróbować nowych, orzeźwiających biały win, które świetnie korespondują z tą pizzą oraz na pewno rozkochacie podniebienie w domowego wyrobu nalewce porzeczkowej podanej w chrupiącym wafelku. Z Papryczki 5 wyszliśmy jak ostatnio - z dobrym nastrojem i najedzonymi brzuchami. 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz