środa, 20 sierpnia 2014

Yes! Chef!

To była miłość od pierwszego wejrzenia. To prawda, byłam już w dłuższym związku z innym ale jak mówią stare porzekadła: miłość nie wybiera. Poznaliśmy się podczas konkursu BlogerChef, okazał się bardzo pomocny, zdecydowanie mogłam na nim polegać. A ogrom zalet jakie posiada, zauroczyły mnie do końca.

Mowa oczywiście o robocie wielofunkcyjnym Kenwood Chef :) Zamieniłam go miejscami z Kitchenaid. Wariatka? Być może. Jednak mnogość przystawek do Chef'a zdecydowanie przewyższa "Kiciusia". Co mogę Wam powiedzieć po pierwszym użyciu? Moc obrotów bez różnicy w porównaniu do Kitchenaid. Końcówka do ciasta, jaj i musów ładniej zbiera niż jego konkurent. Fajną opcją jest nasadka na miskę aby nic z niej przypadkiem nie wylądowało na ścianie, jednak przyznam się Wam, że nie używam jej zbyt często. Genialny jest szklany blender. Z początku bałam się go używać do bardziej hardcorowych zadań jak chociaż by kruszenie lodu, jednak strach szybko minął, bo daje rade. 

Razem z marką Kenwood będę testowała różne przystawki i dodatki do Chef'a więc przez kolejne miesiące znajdziecie przynajmniej dziesięć przepisów, które powstają przy wykorzystaniu tego robota kuchennego. Doprawione będą przyprawami od Appetita - przyznacie, że symbioza idealna! 








1 komentarz:

  1. O jak ja cię dobrze rozumiem.
    Od blisko roku jestem posiadaczką tego cuda i kilku przystawek.
    Najczęściej używam w funkcji miksera z końcówką do ubijania.
    Z ciekawością będą zaglądać do Ciebie w celach poduczenia się innych jego możliwości do których jeszcze się nie zabrałam.

    OdpowiedzUsuń