niedziela, 26 października 2014

Bananowy song czyli koktajl bananowy.

Przez ostatnie trzy miesiące wiele się wydarzyło. Jak śpiewał zespół Łzy "dużo wina się piło i mało się spało". Zmiana goniła zmianę, a ja ledwo nadążałam. 

Przede mną duże wyzwanie w sferach zawodowych. ICE - nowe Centrum Konferencyjne w Krakowie całkowicie pochłonęło mój czas. Jego wolne resztki spędzam w Stadninie Koni PodskalanyDzięki fantastycznemu instruktorowi Bartkowi, zaczęłam rozwijać moją pasję, jaką jest jeździectwo. Odetchnęłam. 

W kuchni też kilka szaleństw. Pisałam Wam jakiś czas temu o mojej współpracy z firmą Kenwood. "Chef" zastąpił Kitchenaid i nie było jeszcze dnia, w którym pożałowałabym tej zamiany. Zaczęłam od mocnej eksploatacji blendera, który jest jedną z nakładek tego robota. Niezwykle wygodny patent, u mnie zamontowany non stop, używany codziennie! Najpierw głównie do robienia sosu do nachosów :) a potem rozszalałam się na całego. 

Najbardziej lubię koktajl z bananów. Wypijam go prawie codziennie na śniadanie. Robi się go w trzy minuty. Łatwo się myje, moc wirowania sterowana jest tą samą mocą co miksera, więc można bez problemu zmielić coś na gładko. A ponieważ blender wykonany jest ze szkła odpornego na duże różnice temperatur to zamierzam zmiksować w nim jeszcze kilka rzeczy :))



Do blendera wrzucam: 

2 banany
Pół szklanki mleka
50 ml soku pomarańczowego 
1 łyżkę soku z cytryny