sobota, 28 lutego 2015

Mesz.

Dziś od rana gotuje nie dla byle kogo, bo dla Kamisa, mojego ukochanego konia ze stanij Gospodarstwa Podskalany. Tak, dobrze czytacie. Gotuje dla konia :) Ostatnio Kamis trochę kaszlał, dlatego zabrałam się za mesz. Jest to karma wysoko odżywcza, która dobrze wpływa na przewód pokarmowy zwierzęcia ale przede wszystkim "przemyca" do organizmu składniki, których koń na co dzień nie jada. 




Podstawa meszu to siemię lniane, otręby pszenne i owies. W zależności od potrzeb możecie mesz urozmaicać różnościami:

- Płatki żytnie
- Orzechy laskowe
- Pestki słonecznika 
- Czosnek
- Marchewka
- Jabłko 
- Banan 
- Olej lniany lub słonecznikowy
- Miód
- Kukurydza
- Żółtko (konie mają po nim piękną sierść)
- Rodzynki 

W moim meszu dla Kamisa znalazły się: orzechy laskowe, pestki słonecznika, czosnek i tymianek (na kaszel), marchewka, jabłko, banan, miód i żółtko. 


Najpierw w dużym garnku zagotowałam kubek siemienia ( z około 3 l wody). Gotowałam aż zrobił się taki rzadki krochmal. Półtora kubka otrąb wsypałam do wiadra i zalałam gorącą wodą. Przykryłam na 30 minut. W między czasie wszystkie składniki zblendowałam. Nie jakoś bardzo dokładnie, zwyczajnie  z lenistwa nie chciało mi się ich kroić. Wsypałam do otrąb, dodałam miód i wymieszałam. Na koniec dolałam siemię lniane i jak przestygło - wbiłam żółtko. 

Podałam lekko ciepłe. 


Do meszu możecie dodawać również zioła:

- Pietruszka - dobrze działa na jelita i drogi moczowe, ułatwia przyswajanie pokarmów.

- Tymianek - dobry na kaszel, zapobiega zakażeniom bakteryjnym, grzybiczym i 
wirusowym. 

- Pokrzywa - ułatwia przemianę materii i wzmaga apetyt. 

- Mniszek - bardzo dobry na problemy trawienne i wątrobowe.

- Miętałagodzi dolegliwości żołądkowe, udrażnia drogi oddechowe, działa uspokajająco, dezynfekująco, uśmierza ból. 

- Rozmarynodkaża, pobudza, wzmacnia pamięć.

- Szałwia - jedno z najbogatszych leczniczo ziół. Wpływa dobrze na trawienie, leczy ciało, wpływa na dobre samopoczucie, ogranicza rozwój bakterii i potu, łagodzi ból gardła.

- Rumianek - bardzo dobrze wpływa na jelita i żołądek, przyśpiesza gojenie ran, działa przeciwbakteryjnie. 

czwartek, 12 lutego 2015

Chrust z przepisu Babci Wiluni

Ja i Kostek - mój chrześniak - jesteśmy zdecydowanie największymi łasuchami chrustu. Nie wiem czemu tak jest, że faworki smakują najlepiej zimową porą - jakoś w lecie zawsze o nich zapominam. Pierwsza blacha pojawia się na Dzień Babci. Wiem, trochę pokręcony zwyczaj, że w dniu Babciu wszyscy jej wnuczkowie zwalają się na wyżerkę - zamiast zabrać Babcię na jakąś przyzwoitą kolację. Tak się utarło od lat i co roku Babcia gości u siebie nie tylko wnuki ale i prawnuki.


Jeżeli ktoś z Was zastanawia się nadal skąd u mnie zamiłowanie do gotowania to powtórzę to raz jeszcze: bo w mojej rodzinie tak właśnie wyraża się miłość. Babcia dla każdego robi coś ekstra: Dla Atki marchewkę do obiadu, dla Grześka i Piotrka szarlotkę z pianką, dla wszystkich szpinak i barszcz z uszkami a dla mnie - blachę chrustu. Babcia przez lata była poddawana presji swoich wyrodnych wnuków, które za każdym razem wołają: "no jak to Babciu nie będzie barszczu na dzień Babci? I szarlotki? I chrustu?". No i jest. Zawsze. 

Druga blacha pojawia się w okolicach Tłustego Czwartku. Wtedy nawet sama biorę się za jego robienie chociaż, nie jest to moje ulubione zajęcie. Może dlatego, że nigdy, przenigdy nie wyszedł mi taki jak Babci. Nie wiedziałam co robiłam źle, więc zawołałam do pracy posiłki - Babcię we własnej osobie. I tak spędziłyśmy sobie sobotni dzień. 


Składniki:

- 6 żółtek
- 2 szklanki mąki
- 2 łyżki kwaśnej śmietany
- 1 łyżka płaska masła
- 1 łyżka cukru pudru
- 1 łyżka spirytusu
- szczypta soli
- 4 kostki smalcu

Przygotowanie:

Do miksera wrzucam 2 szklanki mąki, wbijam 6 żółtek, masło (musi być w temperaturze domowej), łyżka cukru pudru, spirytus, szczyptę soli i dwie łyżki śmietany. Po wyrobieniu ciasta cienko je rozwałkowuje. 

Ciasto kroje na paski, następnie wykrawam prostokąty, nacinam i przekładam jeden koniec przez dziurkę.

W garnku rozpuszczam 3 kostki smalcu. Wrzucam ciasto na olej i jak zmieni kolor na złoty znaczy, że jest gotowe. 



wtorek, 10 lutego 2015

Gołąbki w sosie pomidorowym z bazylią.

Wiem, że tęsknicie za moimi recenzjami. Obiecuję, wkrótce do nich wrócę. Na razie wygodniej mi gotować w domu bo przyznam, że nie lubię marznąć. Ledwo co zbieram się na treningi a co dopiero na szlajanie po knajpach ;) 

Ostatnio zrobiłam gołąbki. Nie wiem co mnie naszło, przyznam, że był to mój pierwszy raz ale przepis jest Mamy więc nie mogło nie wyjść. 


Składniki:

- 1 kg mięsa wieprzowego najlepiej łopatki lub karczku
- 2 szklanki ryżu 
- 1 średniej wielkości biała kapusta
- 1 czosnek
- 1 cebula
- sól, pieprz
- przyprawa do gołąbków Appetita 
- 2 szklanki wody do gotowania gołąbków z kostką rosołową 

Przygotowanie:


Mięso i czosnek mielę przez maszynkę. Jeżeli kupujecie już zmielone to połączyć ze sobą, posolić, dodać Appetitę, ugotowany ryż i popieprzyć. Cebulę kroję na drobną kostkę i przysmażam na maśle, dodaję do mięsa. Ma być wyraziste w smaku. 

Na wrzącą wodę wrzucam kapustę. Co jakiś czas wyjmuje kapustę, odrywam listki i znowu wkładam do wody. Mięso układam na listki zawijam na spod garnka, w którym będę je gotować. Zalewam dwoma szklankami wody z kostką rosołową i gotuję około godziny - aż będą miękkie. Dno garnka wyścielam wcześniej kilkoma listkami kapusty żeby gołąbki nie przywarły podczas gotowania. 


Sos pomidorowy:

Do blendera wrzucam: 4 pomidory, 2 ząbki czosnku, garść bazylii, sól, pieprz, 3 łyżki cukru. Odpalam na maksa i miksuje tak długo, aż zrobi się gładka masa. Przekładam do rondelka, dodaję śmietany - tak 3 łyżki, wodę z pod gołąbków i 3 łyżki mąki. Gotuję aż sosik zrobi się gęsty. Jeżeli trzeba dodać soli to dodaję. Na koniec wrzucam jeszcze kilka większych kawałków liści bazylii. 




niedziela, 1 lutego 2015

Najprostsze na świecie ciasto czekoladowe!

Okazja nie byle jaka bo po pierwsze Bartek, który sam pierwszy raz piekł ciasto a po drugie grupa Podskalany Team - wyjątkowe oczko w głowie Pana Instruktora ze stajni Gospodarstwo Podskalany

Dziewczyny wybrały sobie ciasto czekoladowe a ja postarałam się żeby jego przygotowanie należało do najprostszych jak tylko to możliwe. Z dorosłymi w kuchni jest jak z dziećmi. Chociaż... z dziećmi zdecydowanie łatwiej ;)


Składniki:

- 1 gorzka czekolada
- 1 mleczna czekolada
- 1/3 kostki masła
- 1 szklanka cukru
- 4 krople aromatu waniliowego
- 6 białek
- 3 żółtka
- 1 szklanka mąki

Polewa:

- 1 mleczna czekolada
- 6 łyżek śmietanki kremówki 30%

Przygotowanie:

W rondelku rozpuszczam cukier. Dodaję obie czekolady i mieszam aż wszystkie składniki się połączą w jednolitą masę. Dodaję masło i odstawiam do wystygnięcia. W między czasie ubijam pianę z białek (można dodać szczyptę soli, ubije się wtedy lepiej). Kiedy masa czekoladowa wystygnie, przekładam ją do miksera i dodaję powoli żółtka ubijając na gładką masę. Dodaję krople aromatu waniliowego i mąkę. Kiedy składniki się połączą dodaję do nich bardzo powoli i delikatnie ubite białka i mieszam delikatnie łyżką aż uzyskam gładki krem czekoladowy.

Masę wylewam do formy wyłożonej papierem do pieczenia i posmarowanej masłem. Na blachę nalewam wody około 1,5 cm i piekę ciasto w 180 stopniach przez 35-40 minut. Sprawdzam patyczkiem czy ciasto jest gotowe - jeżeli nie zostaje nic na patyczku po wbiciu w ciasto to znaczy, że jest ok. Odstawiam ciasto aż całkowicie wystygnie. 

W rondelku zagotowuje śmietankę kremówkę. Dodaję czekoladę i rozpuszczam aż składniki połączą się w gładką masę. Kiedy przestygnie - ale nie zastygnie całkowicie - smaruje wierzch ciasta. Dekorować można lub nie... Bartka trochę poniosło :-D


Backstage:

Było dużo śmiechu bo Bartek głównie testował czy aby na pewno wytworzony przez niego twór da się jeść. Wylizał więc wszystkie miski, rondelki i końcówki od miksera Chef by Kenwood. Ubrudził siebie, mnie i pół kuchni. Przy okazji odkrył jak smakują nachosy z czekoladą oraz kozi ser z szynką parmeńską z dodatkiem...czekolady :)))