środa, 24 czerwca 2015

Było sobie życie..Od Jajka do Jabłka.

Już kiedyś próbowałam polemiki co było pierwsze jajko czy kura, jednak nigdy wcześniej nie rozważałam egzystencji idąc drogą od Jajka do Jabłka. A szkoda, bo droga, którą jest ulica Gertrudy 7 zaprowadziła by mnie dużo wcześniej do tego miejsca. Nie. Inicjatywy. Tak, to jest poprawna forma określenia tej restauracji. 


Inicjatywa bo w progu witają mnie dwie właścicielki. Rozważna i Romantyczna. W każdym detalu tego miejsca widać ich obecność. Zamiłowanie do kuchni przeplata się z artystycznymi korzeniami związanymi z muzyką. Obnażona kulinarna sztuka podana jak na tacy za szklanymi drzwiami, gdzie kucharze niosą na barkach ciężar ciekawskich spojrzeń, pozwala skryć się w cieniu ścian i zamkniętego wieka pianina muzycznym inspiracją, nieśmiałemu pazurowi, który nadaje temu miejscu charakter. 



Jak dwa żywioły przeplatają się charaktery, obnażając co raz słabości i małe grzeszki właścicielek. Bo karta menu Drodzy Państwo składa się właśnie z tak zwanych "guilty pleasures" i właśnie to określenie jest jedynym kluczem do odpowiedzi na pytanie "co autor miał na myśli?".


A miał bardzo smaczny rosół, który był zupą dnia (10 zł) idealną na obecnie panującą nam ponurą pogodę. Myśli nie umknął również Kozi ser z figą pieczony na żytnim chlebie z rucolą (22 zł). Przyznam, że absolutnie moje smaki. Uwielbiam wszystko: kozi ser, grzankę, figi. W ogóle patrząc na menu i zagłębiając się w nim bardziej i bardziej, dochodzę do wniosku, że nie tylko Pani Justyna i Marysia zdradzają w nim swoje przyjemności ale JA!, klient, konsument, recenzent zjadając kolejną pozycję z karty obnażam swoje totalne zatracenie w gustach właścicielek. 


I nie tylko ja bo napis na ścianie głosi: "Kaczka pyszna!". Zaufałam autorowi tej recenzji i zamówiłam Filet z kaczki w sosie figowym z truflowymi ziemniakami i rukolą (36 zł). I chyba gdybym miała zamówić swój ostatni posiłek to z tą pozycją przegrałby jedynie schabowy mojej Mamy. Naprawdę niezłe. Kurczak w sosie winnym z estragonem, puree ziemniaczanym i mało kiszonymi ogórkami (22 zł) stał się winowajcą mojego obżarstwa i kilku dodatkowych kilogramów. W połączeniu z orzeźwiającym białym winem, które dobierane są według mojego ulubionego klucza czyli "to wino smakuje mi lub nie" - dobił mnie kompletnie i na deser nie starczyło miejsca. A szkoda bo naleśniki z syropem klonowym (6 zł) czy z masłem orzechowym, bananem i czekoladą (12 zł) kusiły okrutnie. 


Zapytacie pewnie o nazwę? Wersji mieliśmy parę, bo mój współtowarzysz lubuje się w zatracaniu w detalach przedsięwzięć. Typu: co było pierwsze kura czy jajko. Czy ziemia krąży w okół słońca czy słońce w około ziemi. Takie typowe egzystencjalne problemy dnia codziennego. Dla jego świętego spokoju, lub chyba bardziej mojego - zapytałam Panią Marysię. "Bo w planach są śniadania" - usłyszeliśmy. Rozwiązana zagadka pozwoliła mojemu współtowarzyszowi odetchnąć spokojnie. A ja czekam na te śniadania!! Byle z inicjatywą, tak, jak teraz! 
  

sobota, 13 czerwca 2015

Podgórski Salon Degustacyjny

Chyba dawno żadne miejsce nie zaskoczyło mnie jak to. Z pozoru zwykły pub, bardziej a właściwie przede wszystkim na mecz niż randkę, z pozoru normalne, schludne, nieco przypominające salon gier wnętrze ale...

Kiedyś Mama mi powiedziała, że wszystko co powiemy przed słowem "ale" nie ma tak naprawdę znaczenia. I dziś pisząc dla Was recenzję tego miejsca doskonale rozumiem, co miała na myśli. Dlaczego?

Dlatego, że z pozoru nie rzucające na kolana miejsce, rozbroiło mnie niezwykłą kolekcją piw z całego świata, kreatywnością, piękna obsługą oraz dobrą kuchnią. Ponieważ jednym z moich ulubionych alkoholi jest piwo, przyznam, że z zaciekawieniem patrzyłam na etykiety. Warto się wybrać i przetestować kilkanaście rodzajów tego trunku, zwłaszcza, że jest to "konik" właściciela i trudno go w tej dziedzinie doścignąć.

Magistrat, Ludwinek czy może Kopiec Kraka? Nie, nie proponuje Wam wycieczki po Podgórzu tylko naprawdę smakowite burgery, świetnie skomponowane i podane z kilkoma sosami do wyboru. Już kiedyś udało mi się rozpętać wojnę o kawał bułki z mięsem i dziś z pełną premedytacją dorzucam swoje kolejne trzy grosze czyli Podgórski Salon Degustacyjny. Moje Wzgórze Lasoty (13 pln za małego) z oscypkiem i żurawiną (tak tak i z ogórkiem kiszonym, sałatą, pomidorem, mięsem, serem, cebulą) dorównywał Ks Korona (14 pln mały), który dla odmiany zawierał zamiast wołowiny schab marynowany w ziołach i zielonym pieprzu. Burger nie musi być nudny. Taka sytuacja moi drodzy. 



A sytuacja polepszała się z chwili na chwilę, kiedy na stole wylądowała deska z idealnie przygotowanym na medium rare stekiem, z furą frytek pieczonych na sposób belgijski (34 zł). Tak, zjadłam cały i jeszcze oblizałam palce bo jeśli o mięso chodzi to jest to absolutna podstawa mojej diety. 



Piękna kelnerka, na której z przyjemnością zawieszał oczy mój degustacyjny towarzysz, przyniosła również karkówkę marynowaną w oliwie, soku  z pomarańczy i limonki oraz w ziołach (24 zł) zostawiając niezatarte wspomnienie. I smaku karkówki i urody Pani kelnerki... 



Drogie Panie zdradzam Wam właśnie sekret na kolejną parę butów. Nazywa się on Podgórski Salon Degustacyjny ;-) 







środa, 10 czerwca 2015

Truskawki z Gospodarstwa Podskalany!!

Pomijam, że oczywiście kocham to miejsce i moja opinia w ogóle nie jest obiektywna, ale kocham też dzielenie się dobrym jedzeniem a TE truskawki są naprawdę godne polecenia. Przede wszystkim są z miejsca, które znam na co dzień. Rosły sobie na południowym wzgórzu w Gospodarstwie Podskalany, dojrzewając w słoneczku pod czujnym okiem pracowników. Ręcznie selekcjonowane, wypieszczone, niczym nie skropione, na naturalnym nawozie. 

Wiem to, bo owo wzgórze znajduje się tuż nad ujeżdżalnią i spoglądałam sobie jeżdżąc konno już od wiosny na bujnie wyrastające krzaczki i ilość zachodu i poświęcenia jakie zostały w nie włożone. To sprawiło, że truskawki są duże, soczyste, mięsiste i słodziutkie. Podzielę się z nimi z moją rodziną - będę przynajmniej miała pewność, że mój ukochany chrześniak Kostek je owoce z dobrego, rzetelnego, niczym nie zakropionego źródła - przyjaciółmi i firmami, z którymi współpracuję. Podzielę się bo wiem, że wzbogacą każdy stół, na jakim staną. 

Mam je też dla Was. Możecie codziennie kupić je w Gospodarstwie Podskalany w Tomaszowicach, na Placu Imbramowskim (szukajcie ludzi z tabliczką GOSPODARSTWO PODSKALANY) lub możecie zamówić przez telefon, maila czy FB: https://www.facebook.com/podskalanygospodarstwo zawsze znajdziemy sposób żeby jakoś je do Was dostarczyć.