środa, 8 lipca 2015

Dobrze, że Księżniczka wpadła na Krupniczą. SiSi Organic Bistro.

To będzie bardzo osobista recenzja. Osobista, bo z tym Szefem Kuchni przeszliśmy przez dole i niedole serwisu cateringowego. To on wyniósł na wyżyny oferty dla klientów, w których przestały królować „filety z kurczaka z suszonymi pomidorami w śmietanie”. Zawsze naśmiewałam się z jego narzędzi, które niczym malarz pędzle, nosił w etui przy sobie. Pincetą układał każdy szczegół na talerzu a jego miód z chili i jałowcem rozwala po prostu na łopatki ( jak będziecie w SiSi zapytajcie o ten miodzik może Bartek pod presją wprowadzi go do sprzedaży :)) ). Bartek Pietrzak - bo o nim mowa - mimo dosłownie wszystkich cech o jakich się mówi o typowych Szefach Kuchni - ma jeszcze jedną: niekończącą się wyobraźnię. 

foto. SiSi

Dlatego kiedy powiedział mi o nowym miejscu jakim jest SiSi oraz  możliwościach jego samorealizacji kulinarnych pomysłów - byłam prze szczęśliwa! Lokalizacja miejsca jest tym bardziej trafiona, że ulica Krupnicza słynie z niekonwencjonalnych, kulinarnych przedsięwzięć. Bartek i SiSi wpisują się w ten trend idealnie. 

foto. SiSi

Restauracja urządzona jest z klasą. Nowoczesna, gustowna, przejrzysta. Ktoś mógłby powiedzieć „zimna”. Jednak ja uważam, że minimalizm, cegła, drewno, szkło to takie elementy dizajnu, które zawsze się sprawdzają. Zazdroszczę solidnego, drewnianego stołu stojącego na wejściu z bukietem świeżych kwiatów. Z chęcią postawiłabym taki w swojej jadalni i serwowała śniadania. 

I właśnie śniadania wyobrażam sobie przy tym stole w SiSi bo Bartek jako człowiek gastronomii wie, że powinny one być serwowane przynajmniej do godziny 15:00. Popieram jego tezę i podpisuje się obiema rękami, bo jak już kiedyś Wam pisałam, Kraków cierpi na brak miejsc śniadaniowych, do których wstając w niedzielę o 12:00 można by się udać. Zwłaszcza, że SiSi może pochwalić się własnymi wypiekami, które niewątpliwie warto spróbować i zestawami śniadaniowymi, na każde podniebienie. 

foto. SiSi

Pewnie kiedy będziecie czytać tą recenzję, w karcie niewiele pozostanie z dań, które Wam zaraz opiszę, niemniej jednak co do jakości, smaku i kulinarnych niespodzianek jestem pewna. Przede wszystkim dlatego, że Bartek z Paulą - managerką tego miejsca - dbają aby produkty były wysokiej jakości. Stąd w nazwie "organic", który zobowiązuje nie tyle do serwowania produktów z certyfikatem ale do serwowania produktów, zdrowych, naszych rodzimych, od osób, które znamy i wiemy, ile serca wkładają w swoje plony. 

Siadam na dziedzińcu kamienicy, w której zaaranżowany jest niezwykły ogródek. Ogródek jak z bajki, ukryty na samym końcu restauracji. Z szemrzącą fontanną, bluszczem porastającym ściany, białymi stoliczkami i kamienną posadzką - przeniósł mnie na ogrody zamku w Bawarii. 

foto. SiSi

W menu widzę 100% Bartka i naszych polskich smaków. Jego "konikiem" niewątpliwie są w daniu detale. Dlatego zwróćcie na nie uwagę. Mnie zachwycił marchewkowy mus z truskawkami podany do łososia (38 zł). Celowo zaczynam od tego właśnie dania a nie od przystawki, bo razem z Policzkami Wołowymi z dodatkiem pure z selera i sosem z czereśni z jałowcem (39 zł) są absolutnie daniami sztandarowymi tego miejsca. Chłodnik z białych szparagów przełamuje trawa cytrynowa (19 zł), Szczupak zaserwowany na przystawkę  podany jest z orzechami prażonymi i burakiem (24 zł) a mus z wątróbki jest lekki jak chmurka. Detale, detale, detale...

A detale uzupełniają przywiezione przez Księżniczkę SiSi na Krupniczą 3 - austriackie wina. Delikatne, orzeźwiające, naturalnie musujące, z pięknymi etykietkami. Do tego wszystko jest podane na pięknej porcelanie, zaserwowane w stylu "hotelowej" obsługi, którą uwielbiam. 

Deserem ukoronowałam moje absolutne obżarstwo ale słynny torcik czekoladowy Fabric'a nie mógł przejść bez echa. Polecam każdemu, kto nie miał okazji jeść jego oryginalną wersję. Długie godziny Bartka spędzone z tym Francuskim cukiernikiem zagwarantowały nieśmiertelność temu rarytasowi. 

Jak skwitowała nasz pobyt w SiSi moja towarzyszka: "Dobrze, że Księżniczka wpadła na Krupniczą". Zgadzam się z nią i z wielką przyjemnością będę obserwowała jak SiSi rozwija skrzydła na kulinarnej mapie Krakowa i czekała na nowe menu, które będzie zmieniane co trzy tygodnie. Już zapisałam się w kolejce na chłodnik z arbuza z kozim serem. Kto idzie ze mną?!?







Aktualizacja:

Niestety Bartek opuścił Księżniczkę ale śledźcie ze mną, którą kulinarną restauracje teraz w sobie rozkocha! Dam Wam znać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz