niedziela, 6 września 2015

Ania i Ania w Naleśnikomania :)

Starowiślna jest dla mnie mało przyjazną ulicą znaną mi zazwyczaj z trasy Kazimierz - Rynek - Kazimierz w późnych godzinach nocnych tudzież wczesno -rannych. No nie będę Was okłamywać, że było inaczej. 

Potem pojawiła się na niej kuchnia brazylijska co nieco zmieniło mój sens bywania na tej ulicy. Bo tak serio, kto z Was ją lubi?? Jakaś taka... bezosobowa ta ulica. I chociaż nadal niewiele w tym temacie się dla mnie zmieniło, to przynajmniej jest jeden numer, pod który warto się wybrać. Numer 16. Zmienia on oblicze tej ulicy i pojęcie na temat naleśników! 


Bistro Naleśnikomania odwiedziłam z Anią - osobą wyjątkową i kulinarnie... trudną. Zazwyczaj tak mam z wegetarianami, że nie wiem co z nimi zrobić. Nie jestem zwolenniczką tego rodzaju kuchni, w garach mojej rodziny od zawsze pichciło się mięso. Do testingu tego miejsca - Ania była osobą wręcz idealną! 



Lokal niewielki, streetfoodowy i take away - mówiąc modnie. Fajnie zrobiony, bez przesady, trochę cegły, otwarta "kuchnia", w której każdy może podglądnąć jak powstają naleśniki. A wybór w menu jest olbrzymi. Wytrawne, wegetariańskie, słodkie, specjalne lub w kompozycji własnej. Do tego koktajle i mojito bezalkoholowe w trzech smakach ( 5 zł): truskawka, limonka, kiwi - ja wypiłam ten ostatni i stałam się jego wielką fanką! Kto by pomyślał, że taki niewielki lokalik może skrywać tak olbrzymi potencjał i wywrócić świat naleśników do góry nogami. 


Wydawało mi się, że zjem dużo. Po dwóch wymiękłam. Podobnie Ania. Podzieliłyśmy się na obozy smakowe i tak ja wybrałam: łososia, ser pleśniowy, pomidor ( 9 zł) oraz specjalność włoską: szynka parmeńska, ser, rukola, pomidor suszony (9,50 zł). Ania sięgnęła po mozzarella, pomidor, rukola (7,50 zł) i nutella, banan (8 zł). Szczerze mówiąc był to najlepszy wybór z naszego przeglądu! 

Bardzo dobre, idealnej grubości ciasto. Przypomniały mi się naleśniki z ulicznej wyżerki w Notting Hill. Dwie dziewczyny przyjeżdżały z Francji po to aby na ulicy Londynu, w niedzielny poranek smażyć naleśniki. To się nazywa pasja! Taką samą można wyczuć właśnie w Naleśnikomani. Prostym bistro, z prostym pomysłem ale niezwykle smacznym i zdecydowanie wartym częstego odwiedzania.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz