wtorek, 3 listopada 2015

Magia. Stary Tartak****

Nie wiem czy ktoś z Was był i lubi ale dla mnie jesień i zima to najpiękniejszy czas na zwiedzanie naszych Polskich zakamarków. Uwielbiam polskie morze, majestatyczne, ciemno granatowe. Cisza, spokój, prawdziwa dzikość plaż - tylko w tym okresie. Podobnie urzekły mnie Mazury. Przepiękne kolory i totalny relaks. Zwłaszcza, że miałam okazję zawitać do Iławy i przez dwa dni pomieszkać w Hotelu Stary Tartak. Miejscu magicznym.




Macie czasami tak, że wjeżdżacie do jakiegoś miejsca i czujecie się jakbyście wskoczyli w króliczą norę i wyskoczyli w zupełnie innym świecie? Ja tak miałam kiedy zobaczyłam pierwszy raz Stary Tartak. Przepięknie położony - chociaż praktycznie w środku miasta ale oddzielające go jezioro "Jeziorak" sprawia, jakby człowiek zniknął za weneckim lustrem. 


Pierwsze wrażenie to otaczający cię spokój. Snuje się po korytarzach, po alejkach w około hotelu, w pokoju. Cisza, nikt nie zakłóca Twojego pobytu. Mimo mgły i siąpiącego deszczu, temperatura zachęca do wypicia kawy na balkonie z przepięknym widokiem na Jezioraka i majaczące w oddali miasto. Z daleka widać dach gotyckiego kościoła, który obowiązkowo trzeba zobaczyć. Na szczęście z hotelu można spacerkiem brzegiem jeziora udać się do centrum miasta, w recepcji można wypożyczyć kije do nording walking  lub  rower i szlakiem zwiedzić najciekawsze jego punkty. 




A jeśli zmarznięci wrócicie do hotelu, rewelacyjną alternatywą będzie skorzystanie z urokliwego SPA. Co prawda masaże i zabiegi trzeba wcześniej rezerwować ale dwie sauny (sucha i mokra), jacuzzi, kamienna rzeka i pokój relaksu ze słoneczną łąką, wystarczająco ukoją Wasze zmysły. Niewątpliwie atutem jest to, że goście hotelowi mogą bezpłatnie i bez limitu korzystać ze SPA. Sąsiadujący z hotelem basen również jest świetną alternatywą do spędzenia czasu. I chociaż na początku wydawało mi się, że minusem tego miejsca jest brak własnego basenu, to jednak niesamowita flora otaczająca hotel zdecydowanie mobilizuje aby przejść parę kroków (dosłownie) i skorzystać ze świata zjeżdżalni i hydromasaży w budynku obok. 



Spędziłam w Starym Tartaku magiczne dwa dni. Czas upływał zdecydowanie w zwolnionym tempie i przyznam Wam się szczerze, że z przyjemnością zostałabym w hotelu dłużej. Nie tylko ze względu na komfort w pokojach. Zdecydowanie mogłabym tu zarówno przyjechać na wakacje jak i bez wahania zorganizowałabym konferencję firmową, bo wiem, że niczego by nie brakowało. Dla mnie ważnym jest - a nie w każdym hotelu jest to oczywiste - aby hotel spełniał podstawowe warunki jak czyste ręczniki na prośbę, szlafroki do strefy SPA, czy późne śniadanie w hotelu ( do 10:00) z obfitym "szwedzkim bufetem". 


Lubię też, kiedy kompleks jest przemyślany a temu miejscu nie można niczego zarzucić. Najbardziej zachwycona byłam z karczmy, która usytuowana jest zaraz przy wejściu do hotelu ale jednak wymusza na Tobie opuszczenie tego przytulnego gniazdka. A to znowu zachęca do spaceru po pięknym ogrodzie lub posiedzenia na tarasie przy samym jeziorze. Wydaje się, jakby nic tu nie było przypadkowe. I nie jest. A już na pewno nie jedzenie, o którym opowiem Wam w oddzielnej recenzji, bo zdecydowanie na to zasługuje. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz