niedziela, 17 lipca 2016

Hotel Sadova****

W przeciągu ostatnich sześciu miesięcy nadrobiłam ilość wizyt nad morzem prawie jak przez całe moje życie. I chociaż nadal uważam, że nasze polskie morze jest niezwykle majestatyczne zimą i z przyjemnością wracam tam właśnie w tym okresie, to jednak Gdańsk pełen życia, kolorowych świateł wieczorem i jachtów w Marinie, zrobił na mnie wrażenie.


Hotel Sadova**** jest świetnym miejscem wypadowym dla poruszających się samochodem - jak ja. Jego niedalekie położenie przy obwodnicy Trójmiasta pozwoliło mi na szybkie przedostanie się na Hel czy do Jantara, bez stania w korkach w tym jakże szaleńczym czasie urlopowym. 



Nowoczesny, świeży obiekt na mapie Trójmiasta wyróżnia się przede wszystkim lokalizacją. Zaledwie 8 minut pieszo do Długiego Targu. Spacerkiem. To świetna baza wypadowa, zwłaszcza wieczorem, kiedy życie z plaży przenosi się do miasta. Tętniące muzyką uliczki, gwarzący ludzie i spokój od strony morza stwarza niepowtarzalną atmosferę. 



Podobnie jak nowocześnie urządzone pokoje. Hotel posiada ich 164 są bardzo dobrze wyciszone i mają niezwykle wygodne łóżka. Dawno nie spało mi się tak dobrze. Ważne jest to, czego tak bardo brakowało mi w pozostałych hotelach. Łączenia łóżek. Pomimo tego, że są dwa oddzielne, łączone w łoże małżeńskie to sposób połączenia i zaścielenia kompletnie nie wpływa na jakość snu. Znacie to kiedy wpadacie w środek będący przerwą łóżka i zazwyczaj kończycie na części łóżka swojej drugiej połowy lub ze zdrętwiałym karkiem? W Hotelu Sadova tego nie doświadczycie. 

Wzrok przykuwa nowoczesny design hotelu. Surowy ale urządzony ze smakiem. Dodatki nadają mu wyjątkowy charakter, bo dzięki nim staje się on przytulny. Każdy detal przyciąga uwagę, od lampy, poprzez stoły, obrazy i fotele w recepcji. Również spa, niezwykle przytulne z podświetlanym basenem, salką fitness i dwoma saunami, pozostawia wrażenie komfortu. Niezależnie od tego czy podróżujecie w celach biznesowych czy też turystycznych - hotel ten dostosowany jest do obu grup. 



Jednak nie tylko wnętrza urządzone są ze smakiem. Również kuchnia to miejsce, w którym wszystko dopieszczone jest do ostatniego szczegółu. Śniadania bogate w wyborze, z daniami na ciepło, wielkimi kubkami do herbaty (co jak wiecie jest dla mnie jednym z kluczowych kryteriów ocen), lokalnymi rarytasami, świeżymi owocami czy bezglutenową ofertą mogą spokojnie być wizytówką tego miejsca.

Jednak prawdziwy potencjał kryje się w Restauracji Papieroovka. Małe dzieła sztuki jedno za drugim lądowały na moim stoliku, zachwycając raz za razem. Specjalnością jest kuchnia polska z akcentami regionalnymi podana w niezwykle oryginalny sposób. Smaki i tekstury mieszają się ze sobą, tworząc nie tylko wizualną oprawę dla oczu ale przede wszystkim dla podniebienia. Na talerzach widać dyscyplinę a w kompozycji dań niezwykle ambitnego Szefa Kuchni. Przyznam, że ze wszystkich odwiedzonych hoteli tylko jeden zachwycił mnie swoją kuchnią od początku do końca tak, jak Hotel Sadova. 






Miejsce nowe, otwarte w czerwcu 2016 roku, zdecydowanie warte odwiedzenia i jak na hotel funkcjonujący zaledwie kilka dni przed moją wizytą, bardzo dobrze zarządzany. Gość jest tu na pierwszym miejscu. Komfort jest tu na pierwszym miejscu. Ty jesteś na pierwszym miejscu.

Hotel Sadova**** w pigułce:

Hotel Sadova**** to nowoczesny 4-gwiazdkowy obiekt o wysokim standardzie i unikalnych wnętrzach. Hotel oferuje: 
  • 164 komfortowe i nowocześnie wyposażone pokoje,
  • klimatyczną restaurację,
  • drink bar,
  • część rekreacyjną (basen, sala fitness, sauna),
  • 3 sale konferencyjne,
  • podziemny oraz nadziemny parking – 100 miejsc parkingowych,
  • ogólnodostępne, bardzo dobrej jakości łącze Wi-fi,
  • doskonałą lokalizację - zaledwie 5 min pieszo od Starówki oraz 3 min pieszo od Gdańskiej Mariny.

Ciasteczka z maszynki - rodzinny przepis.

To jedno z fajniejszych wspomnień mojego dzieciństwa. Jako dziecku wydawało mi się, że strasznie długo się robi te ciasteczka i zawsze bolały mnie ręce od kręcenia maszynką. Maszynką, którą skonstruował mój Tata, i która przetrwała do dziś. 

Z tego co się orientowałam, w internecie można kupić nowoczesne wersje maszynki. Ja używam tej z przed lat, tej "rozklekotanej", ręcznie zrobionej i tak bardzo przypominającej mi o moich początkach w kuchni.


Składniki:

- 1 kg mąki
- 2 margaryny (Palma z Murzynkiem)
- 2 jajka
- 2 płaskie łyżki proszku do pieczenia
- 3/4 szklaki cukru
- 1 duże opakowanie cukru waniliowego
- 2 łyżki kwaśnej śmietany 18%

Przygotowanie:

Do miski przesiewam mąkę, cukry i proszek do pieczenia. Dodaję pokrojoną margarynę, wbijam jajka. Ugniatam ciasto. Na sam koniec dodaję śmietanę. Ciasto powinno być kruche ale zwarte, tak, żeby z łatwością przepuszczać je przez maszynkę. 

Wyciśnięte ciastka piekę w 170 stopniach około 20 minut na nasmarowanych margaryną blachach. 

czwartek, 14 lipca 2016

Browar Lubicz jest fajny!

Do napisania tej recenzji zmobilizowała mnie rozmowa z moim znajomym, który uparcie twierdził, że skandalem jest mój post na FB dotyczący Browaru Lubicz oraz, że straciłam smak. I być może było by to prawdą, gdyby nie fakt, że ostatnio jadł w Browarze Lubicz w kwietniu a ja byłam tam raptem parę dni temu... Dlatego tą recenzję dedykuję Wszystkim, którzy chcieli by się przekonać, że są w błędzie.



Najpierw zacznę od tego, że Browar Lubicz serwuje obłędne piwo. Lekkie i orzeźwiające, bez nuty goryczy. To właśnie tu – w murach, gdzie zadomowił się duch staropolskich obyczajów - od ponad 170 lat warzono znane w całej Galicji piwo. Podczas konkursu Golden Beer Poland na V Forum Technologii Browarniczych odbywającego się w październiku 2015 piwa z Browaru Lubicz zajęły medalowe miejsca:

  • Piwo Lubicz Ciemne w kategorii Ciemny Lager Pełny zajęło I miejsce i zdobyło złoty medal
  • Piwo Lubicz Alt w kategorii piw Specjalnych zajęło II miejsce i zdobyło srebrny medal
  • Piwo Lubicz Marcowe w kategorii Jasny Lager Pełny zajęło III miejsce i zdobyło brązowy medal
Można je degustować w pięknych wnętrzach browaru lub zabrać na wynos w cenie 6 zł za butelkę 0,5 - co oczywiście uczyniłam. Było niezwykłą przyjemnością picie browarku w moim zaciszu balkonowym, kiedy skwar miasta powoli stygł, szukając wytchnienia w nadchodzącym wieczorze. Prawie taką samą jak picie go w towarzystwie pięknych kobiet, w pofabrycznym budynku Dawnej Słodowni, pochodzącej z drugiej połowy XIX wieku podczas lipcowego wieczoru. 



I powiem Wam szczerze, że nie wiem czy jedzenie jest oprawą do piwa, czy piwo oprawą do jedzenia ale nowa karta, którą wprowadził nowy Szef Kuchni jest fajna. Fajne są ceny, fajne jest menu, fajne są propozycje dań. Młody Szef, jeszcze nie zblazowany manierą gastronomii, serwuje dania kuchni polskiej i regionalnej, niemniej w każdej potrawie można dostrzec jego fascynację pewnymi nowatorskimi technikami czy też wyczuć jeszcze tę nutę energii i kreatywności. 


Tatar wołowy z suszonymi pomidorami i pieczonymi karczochami (37 zł) był znakomity. Świeży, idealnie posiekany, lekki, wakacyjny. Carpaccio z polędwicy wołowej z zielonym pieprzem, czosnkiem, ziołami, parmezanem, rukolą i nutą oliwy truflowej (39 zł), rozpływało się w ustach dzięki swojej delikatności a bogata ilość składników towarzyszących nadawała mu fajny smak. 


Drugie danie przysporzyło nam nieco problemów, bo "na wszystko miałyśmy ochotę", niemniej jednak najlepszym wyborem była polecana przez Szefa Kuchni Dorada w papilocie z cytryną, duszonymi warzywami i ziołami (55 zł) oraz Filet z kaczki sous vide z czerwona kapustą, kluskami leniwymi i sosem z czerwonej porzeczki oraz trawy żubrowej (47 zł). Kaczka genialna! Jestem wielkim fanem metody sous vide jeśli o mięsa chodzi, do tego uwielbiam połączenia z sosami z kwaśnych owoców dlatego dla mnie danie fantastyczne. Delikatne mięso, lekko różowe z przyrumienioną skórą, z lekkością dało się kroić i z przyjemnością zjadać. Dorada z wyczuwalną nutą cytryny orzeźwiała. I w akompaniamencie doskonałego piwa był to bardzo fajny, treściwy posiłek. 

Na deser dałyśmy się namówić z łakomstwa ale faktem jest, że ciasto czekoladowe z sosem borówkowym (25 zł) jest obłędne. 


Namawiam Was gorąco na tą browarno-kulinarną rozpustę, zwłaszcza, jeżeli byliście kiedyś tam i coś tam się Wam wydaje, że wiecie o tym miejscu. Ja wiem jedno: jest smacznie, jest genialne piwo i jest fajnie! I można zabrać do domu ;-)




czwartek, 7 lipca 2016

Jajko w koszulce z lubczykiem na słonym twarogu.

Jedno z moich ulubionych śniadań. Proste ale za to jakie pyszne!



Składniki:

- 1 jajko
- pieczywo (ja lubię chrupkie ale możecie użyć też pszennego lub jakie lubicie)
- ser biały
- 1 łyżka octu
- sól grubo mielona
- pieprz
- kilka liści lubczyku

Przygotowanie:

Jajko w koszulce gotuję wg. tego przepisu. Ser wkładam do miski, solę i pieprzę a następnie rozdrabniam widelcem. Nakładam na pieczywo, potem daję ugotowane jajko i posypuje wszystko lubczykiem. Smacznego! 


Makaron z bobem w 20 minut.




Składniki:

- bób
- garść rukoli
- 1 czosnek
- 1 papryczka czuszka
- 2 łyżki masła klarowanego
- 50 ml białego wina
- 1 cebula
- parmezan 
- kilka pomidorków cherry
- makaron (jaki lubicie ja proponuje tagliatelle  lub spaghetti) 
- sól, pieprz

Przygotowanie:

Bób gotuję w lekko osolonej wodzie. W tym samym czasie na patelni rozpuszczam masło, dodaję cebulę, czekam aż się zeszkli. Podlewam winem, dodaję czosnek i czuszkę. Kiedy wino nieco odparuje i sos zostanie zredukowany, dorzucam rukolę. W między czasie odcedzam bób i w tej samej wodzie gotuję makaron. Na koniec, kiedy makaron będzie już ugotowany wrzucam go na patelnię razem z bobem, dodaję pomidorki i dobrze mieszam aby sos oblepił makaron. Solę i pieprzę a na wierz daję świeżo starty parmezan. Dekoruje bazylią.